Odzywają się do mnie rodzice dzieci z Przedszkola Miejskiego w Górowie Iławeckim. Pytają o jedno: co dalej z wyżywieniem?
Zaznaczam od razu: nie mam żadnej informacji, że dzieci mają zostać bez śniadania czy obiadu, i nie zamierzam nikogo straszyć.
Rodzice wiedzą jednak, co dzieje się w Spółdzielni Socjalnej „Tradycja”, która gotuje dla przedszkola, a ci, którzy powinni ich uspokoić, milczą.
Telefony odbiera nie tylko redakcja. Katarzyna Dub, dotychczasowa prezes „Tradycji”, potwierdziła mi dziś, że rodzice dzwonili także do niej. Chcieli wiedzieć, czy naprawdę odchodzi i co dalej z żywieniem dzieci. Przyznała przy tym, że była w spółdzielni jedynym kucharzem.
Decyzji nie zmienia.
– Ja podtrzymuję, jak najbardziej odchodzę – powiedziała. – To jest gastronomia, trzeba poważnie do tego podchodzić.
Kto będzie gotował dzieciom?
„Tradycja” od lat żyje głównie z gastronomii, a posiłki dla Przedszkola Miejskiego to jedno z jej najważniejszych zleceń. Zlecenie na posiłki dla podopiecznych pomocy społecznej wygasło i – według Katarzyny Dub – nie zostało przedłużone. Pisałem o tym w poprzednich odcinkach, podobnie jak o tym, że jej przyszłość stoi pod znakiem zapytania.
Jak będzie wyglądało funkcjonowanie „Tradycji” po jej odejściu, nie wie nawet ona sama:
– A kto tam będzie tym dzieciom gotował? Nie wiem. Co tam wymyślą.
17 września wysłałem burmistrzowi Jackowi Kostce obszerne zapytanie prasowe połączone z wnioskiem o udostępnienie informacji publicznej. Pytałem, jakie plany wobec „Tradycji” ma Gmina Miejska Górowo Iławeckie, czy burmistrz wie o rezygnacji Katarzyny Dub, czy trwa wybór nowej osoby do kierowania spółdzielnią i ilu pracowników „Tradycja” dziś zatrudnia.
Pytałem też, czy dalsze działanie spółdzielni i miejsca pracy są zagrożone, co zamierza zrobić Gmina jako jeden z założycieli i czy są szanse na nowe zlecenia albo inne obszary działalności.
Dziś te pytania sprowadzają się do jednego i kluczowego: czy za kilka tygodni będzie miał kto ugotować dzieciom obiad.
Burmistrz nie odpowiedział.
Po upływie ustawowego terminu, 2 października, wysłałem ponaglenie z wezwaniem do udzielenia odpowiedzi. Termin z ponaglenia też minął, a burmistrz milczy dalej.
To już nie jest sprawa Kuriera Górowskiego
Można nie lubić „Kuriera Górowskiego” ani jego redaktora, można uważać moje pytania za niewygodne, natarczywe albo niepotrzebne. Tyle że teraz chodzi o rodziców i ich dzieci.
Jeżeli sytuacja jest pod kontrolą, wystarczy kilka zdań: żywienie będzie zapewnione, mamy plan, wiemy, kto pokieruje spółdzielnią i kto będzie gotował. Jeżeli miasto nie ma jeszcze rozwiązania, rodzice też mają prawo o tym wiedzieć. Tam, gdzie brakuje informacji, mnożą się plotki i domysły, a niepokój rośnie.
Czy dzieci mogą zostać bez posiłków?
Powtarzam: na dziś nie mam podstaw, by tak twierdzić. Mam natomiast mocne podstawy, by zapytać o plan awaryjny. Prezes odchodzi i sama nie wie, kto będzie gotował. Rodzice dzwonią. Burmistrz od trzech tygodni na pytania o przyszłość spółdzielni nie odpowiada.
Pytam więc publicznie: co stanie się z wyżywieniem dzieci, jeżeli „Tradycja” nie będzie w stanie realizować umowy? Czy miasto ma wariant zastępczy? Czy rozmawia z innym wykonawcą? Czy ktoś przejmie kuchnię? Czy też wszystko będzie rozwiązywane dopiero wtedy, gdy problem stanie się faktem?
Dobrze byłoby, gdyby rodzice usłyszeli odpowiedź od burmistrza, zanim zaczną się zastanawiać, czy któregoś dnia trzeba będzie spakować dziecku do przedszkola kanapki.
Bardzo proszę u udostępnianie tego artykułu, bo to naprawdę poważna sprawa.