Odcinek 1. Był sobie japoński traktorek
To będzie porywająca, pełna zwrotów akcji opowieść o pewnym japońskim traktorku, który któregoś zimowego poranka 2026 roku zawitał do miasteczka jak z bajki, na skraju cywilizowanego świata.
Cofnijmy się do 28 lutego 2025 roku. Na XI sesji Rady Miasta skarbnik poinformowała, że w budżecie pojawiła się nowa pozycja inwestycyjna: zakup traktorka komunalnego za 70 tysięcy złotych.
Przewodniczący Komisji Budżetu uprzedził, że kwota może okazać się za mała i trzeba będzie dopłacić, żeby kupić lepszy sprzęt. Radni zgodzili się jednomyślnie na jego zakup.
Traktorek potrzebny od zaraz
W czerwcu 2025 roku burmistrz Jacek Kostka mówił, że miasto potrzebuje przynajmniej jednego nowego ciągnika komunalnego, bo dotychczasowe są już bardzo wyeksploatowane. Nie był pewien, czy uda się go kupić jeszcze w tym samym roku.
Nie udało się.
Na początku 2026 roku miasto kupiło używany ciągnik Kubota GL-320 — bohatera tej opowieści. Zapłaciło 53 tysiące złotych za niewielki japoński ciągnik rolniczy o mocy około 32 KM, który może kosić, odśnieżać i wykonywać różne prace gospodarcze, o ile jest odpowiednio wyposażony.
30 stycznia 2026 roku burmistrz poinformował radnych:
„Został zakupiony dodatkowy ciągniczek, natomiast jest trudność z jego użyciem, bo on jest znacząco szerszy”.
I dalej: „Ten mały [użytkowany dotąd] ciągniczek okazał się niewystarczający, w tej chwili jest już duży, natomiast jego też trudno jest użyć, bo mamy te zwały śniegu”.
27 marca 2026 roku burmistrz wrócił do tematu:
„Tak jak już mówiłem, zakupiliśmy kolejny traktorek komunalny. Zima była ciężka, więc wszystkie dotychczasowe idą do remontu, a na terenie miasta pojawia się nowy”.
Zacząłem zadawać pytania
Poprosiłem o dokumentację zakupu. O uzyskanie odpowiedzi walczyłem prawie pięć miesięcy. Wynika z niej, że oprócz Kuboty miasto kupiło dwie przyczepy: R-280 oraz dwuosiową Pronar T653. Za ciągnik i obie przyczepy zapłaciło, według otrzymanych przeze mnie faktur, 100 180 złotych. Odłożyłem odpowiedź do archiwum, uznając temat właściwie za zamknięty.
Kilka dni później dostałem jednak informację, że z traktorkiem może być coś nie tak. Informator twierdził, że Kubota nie może prawidłowo współpracować z dużą przyczepą Pronara.
Sprawdziłem specyfikacje. Kubota GL-320 ma własny układ hamulcowy, ale w fabrycznej konfiguracji nie ma typowego pneumatycznego układu sterowania hamulcami przyczepy. Pronar T653 może natomiast posiadać pneumatyczny układ hamulcowy.
Jeżeli właśnie taki układ znajduje się w przyczepie kupionej przez miasto, a Kuboty nie wyposażono w odpowiednią instalację, nasuwa się pytanie: jak ten ciągnik miał prawidłowo sterować hamulcami Pronara?
Żeby się upewnić, wykonałem kilka telefonów.
I wtedy dowiedziałem się czegoś znacznie ciekawszego.
Ale o tym w następnym odcinku.