Samorząd

363 TYSIĄCE ZŁ. UKRADZIONE Z RACHUNKÓW WSPÓLNOT Co już wiemy o sprawie ZGM?

Wiemy już znacznie więcej na temat nieuprawnionych operacji na rachunkach wspólnot mieszkaniowych zarządzanych przez ZGM w Górowie Iławeckim. Odpowiedzi Komenda Powiatowa Policji w Bartoszycach i Prokuratury Okręgowej pozwalają ustalić skalę zdarzenia oraz chronologię.

Do przestępstwa doszło między 1 a 7 marca 2026 roku. Według Prokuratury Okręgowej za pośrednictwem Internetu przełamano zabezpieczenia rachunków bankowych i wykonano dziesięć nieuprawnionych operacji finansowych. Łącznie skradziono 363 tysiące złotych należących do wspólnot mieszkaniowych zarządzanych przez ZGM.

Policja potwierdziła, że 11 marca przedstawiciel ZGM złożył ustne zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa w Komisariacie Policji w Górowie Iławeckim. Dwa dni później ZGM został poinformowany o wszczęciu dochodzenia.

Od 25 marca postępowanie nadzoruje 2 Wydział do Spraw Przestępczości Gospodarczej Prokuratury Okręgowej w Olsztynie.
Jednej osobie przedstawiono zarzut już 16 kwietnia. Opinia publiczna dowiedziała się o sprawie dopiero 16 lipca – ponad cztery miesiące po zgłoszeniu przestępstwa.

Prokuratura nie zalecała milczenia

Prokuratura poinformowała, że nie wydawała władzom samorządowym żadnych poleceń ani zaleceń dotyczących informowania lub nieinformowania opinii publicznej. Nie była również konsultowana w sprawie komunikatu opublikowanego 16 lipca.

Kto zdecydował więc o tak długim milczeniu i dlaczego właściciele lokali nie zostali wcześniej poinformowani o kradzieży pieniędzy należących do ich wspólnot — tego wciąż nie ustalono.

Burmistrz w swoich wcześniejszych odpowiedziach uzasadniał ostrożność potrzebą uniknięcia dezinformacji, która mogłaby utrudniać działania organów ścigania. Nie wskazał jednak, że Policja lub prokuratura nakazały zachowanie sprawy w tajemnicy.

Ile pieniędzy udało się odzyskać?

ZGM przyznał, że udało się odzyskać jedynie część środków, a działania zmierzające do odzyskania pozostałej kwoty nadal trwają. Jednocześnie spółka zapewniła, że wszystkie pieniądze wspólnot
są obecnie bezpieczne i niezagrożone.

Pytania, na które wciąż nie ma odpowiedzi, jest jednak więcej: ile dokładnie pieniędzy odzyskano, jaka kwota nadal pozostaje nieodzyskana, ilu wspólnot dotyczy sprawa, czy brakujące pieniądze uzupełniono ze środków ZGM i czy wspólnoty mają obecnie do dyspozycji pełne kwoty, które powinny znajdować się na ich rachunkach.

Nie wiadomo też, czy przeprowadzono niezależny audyt finansowy i informatyczny oraz jakie konkretne zabezpieczenia wprowadzono po ujawnieniu przestępstwa.

„Każda wspólnota miała własne konto"

Redakcja rozmawiała z osobą posiadającą wiedzę o sposobie zarządzania rachunkami wspólnot. Ze względu na bezpieczeństwo źródła usuwamy szczegóły pozwalające na jego identyfikację.

— Każda wspólnota miała własne, wyodrębnione konto. To jednak nie zarządy wspólnot wykonywały przelewy. W naszym imieniu robiły to księgowe zatrudnione w ZGM, upoważnione przez zarządy wspólnot — mówi nasz rozmówca.

Według niego pracownicy spółki mieli dostęp do rachunków ponad stu wspólnot i mogli dokonywać w ich imieniu płatności oraz innych operacji.

Rozmówca zwraca uwagę na sposób autoryzowania przelewów:
— Samo posiadanie loginu i hasła nie wystarcza przecież do wykonania przelewu. Potrzebny jest SMS, aplikacja albo inne potwierdzenie. Dlatego wersja, że jedna osoba, która od kilku lat nie pracowała już w ZGM, mogła wszystko zrobić samodzielnie, wydaje mi się nielogiczna.

To opinia informatora, a nie oficjalne ustalenie śledztwa. Prokuratura potwierdziła jedynie, że zarzut przedstawiono jednej osobie. Nie ujawniła, w jaki sposób uzyskano dostęp do rachunków ani kto dysponował urządzeniami lub numerami telefonów wykorzystywanymi do zatwierdzania operacji.

Czy księgowość powinna zauważyć problem?

— Przy prawidłowo prowadzonej księgowości dziwne operacje i niezgodność sald powinny zostać zauważone znacznie wcześniej — uważa rozmówca.

Krytycznie ocenia również sposób przedstawiania właścicielom lokali rozliczeń finansowych:
— Rozliczenia, które otrzymywaliśmy, były bardzo ogólne. Podawano, ile wydano z funduszu remontowego, eksploatacji czy na media, ale nie zawsze było wiadomo, na co dokładnie przeznaczono pieniądze.

W jego wspólnocie miał zostać ujawniony brak kilkunastu tysięcy złotych. Dokładnej kwoty nie podajemy, ponieważ mogłaby umożliwić identyfikację źródła.

Rozmówca zapowiada próbę uzyskania pełnej historii rachunku wspólnoty:
— Chcemy wystąpić o wyciągi bankowe z ostatnich trzech lat. Wtedy będzie czarno na białym, jakie operacje wykonywano na koncie.

Pytania ponownie trafiły do Burmistrza i ZGM

Po otrzymaniu odpowiedzi Policji i prokuratury redakcja ponownie zwróciła się do Burmistrza oraz ZGM o uzupełnienie wcześniejszych odpowiedzi.

Do Burmistrza trafiły pytania o to, kiedy dokładnie dowiedział się o kradzieży, kto podjął decyzję o nieinformowaniu mieszkańców i dlaczego sprawy nie ujawniono już w marcu, gdy ZGM zawiadomił Policję.

Redakcja dopytuje również, dlaczego informację publiczną przekazano dopiero 16 lipca oraz co oznaczało wcześniejsze zapewnienie o zabezpieczeniu całości środków. Wcześniejsze wezwanie zawierało też pytania o daty działań Rady Nadzorczej i Zgromadzenia Wspólników, sposób poinformowania poszkodowanych wspólnot oraz ewentualne przeprowadzenie niezależnego audytu.

ZGM z kolei ma podać kwotę już odzyskaną i nadal brakującą, wyjaśnić, co oznacza zapewnienie o bezpieczeństwie wszystkich środków, oraz wskazać, czy Policja lub prokuratura rzeczywiście zalecały spółce nieudzielanie informacji.

To ostatnie pytanie jest szczególnie istotne — jak wspomniano wyżej, prokuratura zaprzeczyła, by wydawała takie zalecenia. Redakcja oczekuje więc wyjaśnienia, czy jakiekolwiek podobne zalecenie otrzymał bezpośrednio ZGM, czy też decyzja o utrzymywaniu sprawy poza wiedzą opinii publicznej przez ponad cztery miesiące zapadła samodzielnie, po stronie władz spółki lub miasta.

Co pozostaje niepotwierdzone?

Nieoficjalne relacje wskazują, że nieprawidłowości mogły mieć szerszy zakres i trwać dłużej. Obecne śledztwo oficjalnie dotyczy jednak dziesięciu operacji wykonanych w ciągu jednego tygodnia marca 2026 roku. Informacje o ewentualnych wcześniejszych przesunięciach pieniędzy pomiędzy rachunkami pozostają na razie niepotwierdzone.

Prokuratura poinformowała, że zabezpieczono dokumentację, elektroniczne nośniki informacji oraz dane teleinformatyczne i bankowe. Przedmiotem śledztwa są wszystkie okoliczności związane z nieuprawnionymi operacjami.

Kluczowe pozostaje jedno pytanie: kto zdecydował, że mieszkańcy dowiedzą się o kradzieży dopiero po ponad czterech miesiącach — skoro prokuratura nigdy nie żądała od władz samorządowych zachowania sprawy w tajemnicy?

Oryginalny post na Facebooku

AUTOR

Wojciech Wolański

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *