Nie będę pisał „a nie mówiłem”. Pisałem o tym wielokrotnie. Nie sprawia mi żadnej satysfakcji, że kolejne liczby zaczynają układać się w obraz, przed którym ostrzegałem od wielu miesięcy.
Wolałbym za rok napisać, że przesadzałem, że moje analizy były zbyt pesymistyczne, że miasto wyszło na prostą, a burmistrz miał rację, zapewniając, że finanse Górowa Iławeckiego są pod kontrolą.
Po nadzwyczajnej XXIX sesji Rady Miasta z 14 września coraz trudniej jednak podtrzymywać taki optymizm.
Sesję zwołano przede wszystkim po to, aby zmienić Wieloletnią Prognozę Finansową, ponownie zmienić tegoroczny budżet oraz pozwolić miastu dopłacać do gospodarki odpadami z innych dochodów gminy.
I właśnie na tej sesji wydarzyło się coś, co warto zobaczyć nie jako trzy osobne uchwały, lecz jako całość. Co znamienne — wszystkie trzy uchwały zostały przyjęte jednogłośnie.
Prawie 6 milionów przesunięte na przyszły rok
Największa zmiana dotyczy dwóch inwestycji.
Z 2026 na 2027 rok przesunięto 3,65 mln zł wydatków na termomodernizację Przedszkola Miejskiego oraz 2,31 mln zł na parkingi przy ul. Sikorskiego. Razem to 5,96 mln zł.
Radni pytali, dlaczego tak duże inwestycje nie zostaną wykonane w roku, w którym zostały zaplanowane, oraz czy przesunięcie nie spowoduje wzrostu kosztów.
Burmistrz Jacek Kostka wyjaśnił, że w tym roku pojawiły się nieprzewidziane wydatki — dodatkowe pieniądze związane z ZGOK-iem, wyższe koszty pobytu mieszkańców w domach pomocy społecznej i pieczy zastępczej oraz wkład własny miasta do adaptacji hali na potrzeby ochrony ludności i obrony cywilnej.
Powiedział też rzecz bardzo istotną: gdyby umowy dotyczące przesuwanych inwestycji były już podpisane, miasto nie miałoby wyjścia i musiałoby prawdopodobnie znacznie zwiększyć tegoroczny dług. Ponieważ harmonogram pozwala przenieść realizację, korzystniej — zdaniem burmistrza — wykonać te zadania w roku przyszłym.
Można te argumenty przyjąć. Parking rzeczywiście może otrzymać dodatkowe finansowanie w przyszłym roku, a realizacja dużej inwestycji budowlanej pod koniec roku byłaby trudna.
Ale nie można udawać, że nic się nie stało. Bo właśnie zobaczyliśmy mechanizm, o którym pisałem wcześniej: kiedy pojawiają się dodatkowe wydatki, zaczyna brakować miejsca na zaplanowane inwestycje i trzeba przesuwać je na później.
„Wróżkami nie jesteśmy”
Radni pytali również, czy urząd przeanalizował, jak może wzrosnąć koszt przesuniętych inwestycji. Burmistrz odpowiedział, że taka analiza była „zupełnie bezprzedmiotowa”. Podał dwa powody: po pierwsze, inwestycji i tak nie będzie się realizować w tym roku, a po drugie faktyczne ceny pozna się dopiero po przetargu.
Dodał: „W urzędzie staramy się dużo rzeczy przewidywać, ale wróżkami nie jesteśmy”.
Oczywiście — ceny przyszłorocznych ofert przewidzieć co do
złotówki się nie da. Ale od tego właśnie istnieje planowanie finansowe, aby próbować określać ryzyko. Tym bardziej gdy mówimy o inwestycjach liczonych w milionach złotych i o mieście, którego margines finansowego bezpieczeństwa od dawna jest marginalny.
Kolejne 224 tysiące
Po zmianach deficyt budżetu miasta wynosi 681 tys. zł. Jednocześnie w Wieloletniej Prognozie Finansowej zwiększono o 224 646 zł przychody z tytułu kredytów, pożyczek lub emisji papierów wartościowych.
Radny Andrzej Kinal zwrócił podczas sesji uwagę, że w praktyce oznacza to dodatkowe finansowanie dłużne rzędu 224 tys. zł i zaapelował, aby przy kolejnych zmianach budżetowych takie informacje podawać radnym wprost, zamiast zmuszać ich do szukania tego w tabelach.
Pisałem o tym już w grudniu
21 grudnia 2025 roku opublikowałem artykuł „Pamiętacie film »Titanic«?”. Nie dlatego, że lubię katastroficzne metafory. Przeanalizowałem wtedy dane budżetowe miasta z lat 2011–2025. Z liczb wynikało, że wynik bieżący zaczął się pogarszać, a miasto coraz częściej musi ratować równowagę finansową dodatkowymi zabiegami.
Napisałem wtedy: „Miasto przeszło z fazy »utrzymujemy się sami« do fazy »domykamy rok zabiegami finansowymi«.”
I dalej: „Dług zaczyna być narzędziem »do przeżycia roku«, a nie tylko do rozwoju.”
Tekst kończyłem zapowiedzią: „W następnym tekście pokażę to wprost: czy 2026 to plan ratunkowy, czy dalsza jazda na oparach.”
Dziś warto te zdania zacytować ponownie.
23 kwietnia, po XXIV sesji, pisałem tekst pod tytułem: „Zastał miasto zaniedbane, a zostawi zrujnowane. Finansowo. Deficyt rośnie. Rada milczy o tym, co ważne.”
Budżet na 2026 rok zaczynał z deficytem wynoszącym 123 941 zł. Po kolejnych zmianach w kwietniu było to już 672 800 zł.
Pisałem wtedy, że nie chodzi o pojedynczą dotację dla straży czy pojedynczy dodatkowy wydatek. Problemem jest kierunek: pojawia się kolejny nieplanowany koszt, znajduje się kolejne pieniądze, zmienia się budżet, a całość przechodzi przez Radę.
Napisałem:
„Czy kolejne korekty budżetu nie przesuwają nas dalej w stronę scenariusza, przed którym liczby ostrzegają już od jakiegoś czasu?”
I jeszcze mocniej:
„Sesja XXIV pokazała więc nie tylko zmianę budżetu. Pokazała utrwalenie kierunku: więcej wydatków, większy deficyt, coraz mniej ostrożności.”
Dziś deficyt wynosi 681 tys. zł, zwiększamy finansowanie dłużne i przenosimy prawie 6 mln zł inwestycji na rok następny.
Problem nie polega na tym, że Górowo jest małe
Kilka dni później porównałem finanse Górowa z Bisztynkiem i Sępopolem. Najbardziej niepokojący był wynik bieżący.
W Górowie w 2024 roku dochody bieżące były niższe od bieżących wydatków o około 805 tys. zł. W Sępopolu występowała nadwyżka około 1,9 mln zł, a Bisztynek był minimalnie na plusie.
Napisałem wtedy: „To bardzo zły sygnał. Oznacza, że problem nie dotyczy tylko jednej inwestycji albo chwilowego braku pieniędzy. To wygląda na problem strukturalny.”
I na końcu postawiłem pytanie: „Czy Górowo stać na obecny sposób zarządzania?”
To pytanie nadal pozostaje aktualne.
Bo oszczędzamy niekoniecznie tam, gdzie najdrożej
W lipcu Kurier porównał koszty administracji 34 samorządów. Na szeroko rozumianą administrację Górowo zaplanowało niemal 5 mln zł, czyli 1388 zł na mieszkańca.
Administracja pochłaniać miała około 15,8 proc. wszystkich planowanych wydatków bieżących miasta. Górowo znalazło się w ścisłej czołówce porównywanych samorządów.
Dlatego gdy dziś słyszę, że trzeba przesunąć termomodernizację przedszkola, bo pojawiły się inne potrzeby finansowe, trudno nie wrócić do pytania o priorytety.
Nie każda złotówka może być oczywiście przerzucona z urzędu na inwestycję. Budżet tak nie działa. Ale ogólny kierunek wydatków jest decyzją polityczną. I za ten kierunek odpowiada władza wykonawcza wraz z Radą Miasta.
Najbardziej znaczące zdanie sesji
Moim zdaniem najważniejsze zdanie 14 września nie dotyczyło jednak ani parkingu, ani termomodernizacji. Padło podczas rozmowy o dodatkach mieszkaniowych.
Plan wydatków trzeba było zwiększyć o 140 tys. zł. Radna zapytała, czy oznacza to, że wzrosła liczba wypłacanych dodatków.
Nie.
Dyrektor Miejskiego Centrum Usług Społecznych wyjaśniła, że podczas konstruowania budżetu wydatki jednostek były ograniczane, aby budżet się „spiął”. Początkowo planowano więcej, później kwotę obcięto. I padły słowa: „i tak wiadomo było, że zabraknie”. I tyle w tym temacie.
Jeżeli już podczas konstruowania budżetu wiadomo, że na określone zadanie pieniędzy nie wystarczy, ale kwotę się zmniejsza, aby plan formalnie się domknął, to nie mamy do czynienia z nagłym, niespodziewanym zdarzeniem.
Mamy do czynienia z przesuwaniem problemu w czasie. Dokładnie tym samym, przed czym ostrzegałem.
I jeszcze śmieci
System gospodarki odpadami ponownie się nie bilansuje.
Z przedstawionych podczas sesji danych wynikało, że po ośmiu miesiącach niedobór wynosił około 14 tys. zł. Jednocześnie padł bardzo wstępny szacunek, że do końca roku dopłata może wzrosnąć do około 200 tys. zł.
Rada podjęła więc uchwałę pozwalającą pokrywać część kosztów gospodarki odpadami z innych dochodów miasta.
Przy okazji wyszła jeszcze jedna sprawa.
Na gminę została nałożona kara przez Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska za nieosiągnięcie wymaganego poziomu recyklingu. Z informacji przedstawionej podczas sesji wynika, że wykonanie kary udało się odroczyć, a gmina dostała pięcioletni okres na działania naprawcze.
W czasie dyskusji jeden z radnych, odnosząc się do prac Komisji Gospodarki Komunalnej, powiedział, że jest informacją o karze zdziwiony, ponieważ wcześniej komisja nie była o niej informowana. To również powinno dawać do myślenia.
To jeszcze nie katastrofa
Żeby nie było nieporozumień: nie piszę, że Górowo jutro zbankrutuje. Nie piszę, że nie wolno zaciągać kredytów. Kredyt na sensowną inwestycję może być czymś zupełnie racjonalnym. Nie piszę też, że przesunięcie inwestycji o rok zawsze jest błędem. Czasem jest rozsądnym rozwiązaniem.
Problem polega na czym innym.
Te wszystkie zjawiska zaczynają występować jednocześnie.
Rosną bieżące koszty. Pojawiają się wydatki, których wcześniej nie doszacowano. Do systemu śmieciowego trzeba dopłacać.
Zwiększa się finansowanie dłużne. Duże inwestycje przenosi się na kolejny rok. A w jednej z jednostek już podczas tworzenia planu wiadomo było, że zaplanowana kwota nie wystarczy.
I właśnie tak wygląda moment, kiedy samorząd zaczyna tracić finansowy margines bezpieczeństwa.
Nie dzieje się to jednego dnia. Nie zapala się nagle czerwona lampka z napisem „ALARM!”.
Najpierw przesuwa się jedną rzecz. Potem drugą. Bierze się trochę więcej kredytu. Dokłada sto tysięcy tu, dwieście tam. Kolejny rok ma być łatwiejszy.
A potem przychodzi ten kolejny rok — już obciążony tym, czego nie udało się zrobić w poprzednim.
Rok 2027 już dziś robi się bardzo ciekawy
I to jest dziś najważniejsze. Prawie sześć milionów złotych wydatków nie zniknęło. One zostały przesunięte.
W 2027 roku trzeba będzie wrócić do termomodernizacji przedszkola i parkingów. Trzeba będzie obsługiwać istniejące zadłużenie. Nadal będą DPS-y, piecza zastępcza, dodatki mieszkaniowe, administracja i odpady.
A przecież rok 2027 będzie miał również własne potrzeby i własne niespodzianki. Dlatego nie napiszę dziś: „miałem rację”. Napiszę tylko: zaczyna się dziać dokładnie to, przed czym od miesięcy ostrzegałem.
I bardzo chciałbym, żeby władze miasta oraz radni potraktowali te sygnały poważnie, zanim będę musiał kiedyś napisać drugą część tego zdania: „…a potem było już za późno.”