PILNE

Uzdrowisko za prawie 50 milionów (cz. 2). Operator, aneksy i nowa koncepcja

W pierwszej części pisaliśmy o terminach robót, odbiorach i pozwoleniach dla uzdrowiska w Nowej Wsi Iławeckiej. Dwa projekty warte łącznie 49,91 mln zł, w tym 39,39 mln zł z funduszy unijnych, miały jednak nie tylko powstać, ale i działać. Teraz o tym, jak w latach 2024–2026 zmieniał się pomysł na ich prowadzenie.

Operator, którego nie było

Projekt unijny nie kończy się na budowie. Obiekt ma przyjmować pacjentów, tworzyć miejsca pracy i osiągać zapisane w umowie wyniki. Osiągnięte rezultaty trzeba także utrzymywać zgodnie z warunkami dofinansowania, w tym zasadami trwałości projektu. Niewykonanie zobowiązań może skutkować korektą finansową, a nawet koniecznością zwrotu części lub całości dofinansowania. Zależy to jednak od charakteru naruszeń i rozstrzygnięć instytucji zarządzającej. Dlatego wybór operatora był tak ważny.

W październiku 2024 roku ówczesny wójt Krzysztof Baran nie był pewien, czy gmina sama utrzyma uzdrowisko. Szacował, że roczne koszty mogą sięgnąć ok. 5 mln zł. To jego wstępna prognoza, nie rzeczywiste wydatki.

Baran wolał zewnętrznego operatora, który przejąłby prowadzenie i rozwój działalności. Dwa postępowania na wybór operatora nie przyniosły jednak rozstrzygnięcia. W grę wchodził też wariant samorządowy i to w jego stronę poszły kolejne decyzje: uzdrowisko miała prowadzić spółka gminna.

Sama decyzja nie musiała być zła. Oznaczała jednak zupełnie inny model działania, a pytanie, kto i z czego utrzyma uzdrowisko w kolejnych latach, stało się jeszcze pilniejsze.

Maj 2025. Projekty „niefunkcjonujące”

30 maja 2025 roku do obu umów o dofinansowanie podpisano aneksy związane ze statusem projektów niefunkcjonujących. Samo podpisanie aneksów nie oznaczało stwierdzenia nieprawidłowości ani nałożenia obowiązku zwrotu dotacji. Potwierdzało natomiast konieczność doprowadzenia projektów do wymaganego stanu funkcjonowania.

Aneksy wprowadziły też kwartalne raportowanie postępów. Od tej pory gmina musiała regularnie zdawać sprawę instytucji zarządzającej funduszami z tego, jak przebiega uruchamianie kompleksu.

Każdy z projektów zakładał 1665 użytkowników rocznie i zatrudnienie na poziomie siedmiu ekwiwalentów pełnego czasu pracy, czyli łącznie 14 dla obu przedsięwzięć. Samo oddanie budynków do użytku nie wystarczało. Trzeba było jeszcze osiągnąć przewidziane wskaźniki.

Co dokładnie gmina pisała w raportach kwartalnych i czy wspominała w nich o wszystkich kłopotach z odbiorami i uruchomieniem obiektów, na podstawie zebranych dotąd dokumentów nie udało nam się tego w pełni ustalić.

Marzec 2026. Nowa koncepcja

24 marca 2026 roku Baran przedstawił radnym nowy model: spółka gminna we współpracy z Wojewódzkim Szpitalem Rehabilitacyjnym. Zapowiedział uruchomienie rehabilitacji ambulatoryjnej i zaznaczył, że gmina będzie musiała spółkę wspierać finansowo. Mówił też o zgodzie na początkowe obniżenie wskaźnika zatrudnienia z 14 do 7 osób, czyli o połowę.

Dokumentu z warunkami tej zgody nie mamy, więc traktujemy ją jako publiczną deklarację ówczesnego wójta. Ograniczenia w działalności komercyjnej Baran tłumaczył opinią UOKiK i konstrukcją projektów unijnych.

Wiosną 2026 roku wciąż więc ustalano, kto i jak ma uzdrowisko prowadzić i finansować, choć umowne terminy zakończenia robót przy części obiektów minęły kilka lat wcześniej.

Co ruszyło?

W czerwcu 2026 roku Wojewódzki Szpital Rehabilitacyjny rozpoczął świadczenie usług rehabilitacyjnych w Zakładzie Przyrodoleczniczym. Część kompleksu wreszcie zaczęła funkcjonować.

To jednak nie oznacza pełnego uruchomienia Doliny Elmy ani rozliczenia rezultatów obu projektów. Przy pozostałych obiektach nadal pozostają bez odpowiedzi pytania o odbiory, dokumentację, procedury i o to, do czego właściwie można je wykorzystać.

W lipcu 2026 roku Krzysztof Baran zapowiedział rezygnację. Zostawił inwestycję z dużym potencjałem, która do dziś nie działa w pełni.

Dlaczego tak długo?

Nie mamy podstaw, by twierdzić, że Krzysztof Baran celowo opóźniał uruchomienie uzdrowiska, ukrywał dokumenty albo doprowadził do utraty unijnych pieniędzy. Nie mamy też dokumentu, z którego wynikałoby, że gmina musi zwrócić konkretną część dofinansowania.

Ocenić można natomiast skuteczność zarządzania. Bez dokumentów odbiorowych nie wiemy jednak, ile opóźnień zależało od wójta, a ile od wykonawców i procedur.

Fakty wyglądają tak. W październiku 2024 roku wójt wiedział o problemach z operatorem, pozwoleniami, kosztami i wskaźnikami. W maju 2025 roku podpisano aneksy dotyczące projektów niefunkcjonujących.

W marcu 2026 roku wciąż organizowano nowy model działania i finansowania, a Baran informował radnych o uzyskaniu zgody na początkowe zmniejszenie wymaganego zatrudnienia z 14 do 7 etatów. W czerwcu 2026 roku ruszyła tylko część kompleksu.

Przy takiej chronologii trudno nie zapytać, czy dałoby się to zrobić szybciej. Co konkretnie robiono, żeby zakończyć odbiory, uzyskać wymagane dokumenty i usunąć przeszkody w użytkowaniu poszczególnych obiektów? Mowa o dwóch projektach za niemal 50 mln zł, które miały dać gminie trwałe zaplecze lecznicze i turystyczne.

Zapytaliśmy Krzysztofa Barana o przebieg uruchamiania uzdrowiska. Były wójt nie udzielił merytorycznych odpowiedzi na pytania redakcji. Tłumaczył, że dokumentacja została w urzędzie, a on nie pełni już funkcji i nie może wypowiadać się w imieniu gminy. Nie chciał też odpowiadać z pamięci i odesłał nas do obecnych władz.

Nowe władze szukają odpowiedzi

16 października 2026 roku pełniąca funkcję wójta Klaudia Oleksińska poinformowała „Kurier Górowski”, że zleciła zewnętrzną analizę spraw uzdrowiska. Gmina wyjaśnia też z wykonawcami kwestie budowlane, żeby egzekwować uprawnienia z rękojmi i gwarancji.

Wyników analizy jeszcze nie znamy, a samo jej zlecenie nie przesądza o błędach poprzedników. Widać jednak, że po zmianie władzy wciąż jest co wyjaśniać, także w sprawie realizacji inwestycji i dokumentacji.

Po latach budowy, kolejnych zapowiedziach i realizacji inwestycji o łącznej wartości niemal 50 mln zł mieszkańcy mają prawo wiedzieć, co będzie dalej i dlaczego uruchomienie uzdrowiska szło tak opornie. Liczy się bowiem nie to, ile budynków stoi i ile faktur zapłacono, tylko to, czy uzdrowisko rzeczywiście służy ludziom.

W kolejnym artykule: co zastała Klaudia Oleksińska, czego dotyczy zapowiedziana analiza i które sprawy pozostają otwarte.

AUTOR

Wojciech Wolański

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *