Interwencje

Targowisko „Oj tam, oj tam…”

„Koń, jaki jest, każdy widzi” – pisał Benedykt Chmielowski w Nowych Atenach. W Górowie Iławeckim [trudne słowo – wężykiem! ] sparafrazujmy to: targowisko, jakie jest, każdy widzi.

Miasto pobiera opłatę targową, targowisko działa, ludzie przyjeżdżają, rozkładają towar, handlują i płacą. Łatwo więc założyć, że ktoś tym miejscem zarządza, pilnuje jego stanu, planuje wydatki i wie, ile to wszystko kosztuje.

Otóż nie bardzo.

Po dwóch wnioskach o informację publiczną i blisko dwóch miesiącach czekania Urząd Miasta odpowiedział. Z księgowości za lata 2020–2026 udało się wyłuskać wydatki na targowisko w łącznej kwocie 7 099,86 zł. Aż 5 514,48 zł z tego to obsługa przenośnej toalety.

Na całą resztę, przez siedem lat, zostaje 1 585,38 zł. Urząd sam zastrzega, że nie są to pełne koszty, bo pracy ludzi, paliwa, sprzętu, odśnieżania i sprzątania nikt dla targowiska osobno nie liczy.

A dochody? W 2020 roku opłata targowa przyniosła miastu 18 866 zł, w 2021 r. urząd wykazał brak dochodów, w 2022 r. – 20 276 zł, w 2023 r. – 18 376 zł, w 2024 r. – 18 304 zł, a w 2025 r. – 17 110 zł. Za 2026 rok pełnych danych jeszcze nie ma. Łącznie w latach 2020–2025 do miejskiej kasy z opłaty targowej wpłynęło więc 92 932 zł.

Zarządcy targowiska nie wyznaczono, nie ma też komórki, której jedynym zajęciem byłoby jego prowadzenie. Nikt nie ewidencjonuje roboczogodzin, nie ma osobnej dokumentacji remontów i przeglądów, nie ma książki obiektu ani harmonogramu sprzątania.

Nie ma nawet pojemników na odpady przeznaczonych dla targowiska: to, co zostanie po handlujących, pracownicy zbierają do worków i przekazują dalej „stosownie do potrzeb”.

Za to regulamin jest. Z 1997 roku. W miejskim rejestrze wciąż figuruje jako obowiązujący, choć na targowisku go nie wywieszono, a urząd przyznaje, że po uchyleniu starego dekretu o targach i targowiskach nikt nie sporządził analizy, czy może on w ogóle dalej obowiązywać. Prac nad nowym regulaminem również nie podjęto.

Rzecz jasna opłata targowa jest daniną lokalną, a nie opłatą celową, więc nikt nie twierdzi, że ile się zbierze, tyle trzeba wydać na targowisko. I nie można z zestawienia 92,9 tys. zł wpływów i 7,1 tys. zł wyodrębnionych wydatków wyliczać „zysku”, bo urząd sam przyznaje, że znacznej części kosztów po prostu osobno nie ewidencjonuje.

Pytanie jest skromniejsze. Skoro miasto prowadzi targowisko i bierze od handlujących pieniądze, wypadałoby, żeby wiedziało, kto tym zarządza, według jakich reguł, w jakim to jest stanie i ile naprawdę kosztuje.

Ale może wymagamy zbyt wiele. W końcu targowisko, jakie jest, każdy widzi. Oj tam, oj tam.

AUTOR

Wojciech Wolański

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *