Historia

KRONIKA MIASTA LANDSBERG [odc. 54]

Signature: 3yWoz6fnbmQP/KIsWCyAdyUedABESqtO7FJ3ZMRnY7L/YGnqpIPQa3KW6gIbdMS7m0XdDbbZnxeB4uZddx3Q60wN+P4dQd8pgbieoCEEXXphRrR0cPogd4yARptZHzfXFwPKduSCrd1ZAmrim2Ikex3Mrc9HdAjNok/hK64/msL8j95gCUZ/R9tRwDFq73XI

Budowa pięknego mostu jazowego i jego krótka historia

Kiedy przez obszar naszego miasta nie przebiegały jeszcze żadne szosy bite, jednym z najlepszych i najczystszych spacerów mieszkańców była droga obok młyna wodnego, dalej wzdłuż grobli młyńskiej, przez śluzę przelewową [jaz], a następnie drogą worlacką [obecnie Kościuszki] pod górę ku wiatrakowi, na którego chorągiewce widniał stary Fryc. Droga była tam piaszczysta, można więc było przejść nią o każdej porze roku.

Najciekawszym odcinkiem tej trasy pozostawała zawsze jej część miejska. Gdy tylko pozostawiło się po lewej stronie młyn wodny i weszło na groblę młyńską, przed wędrowcem otwierał się prawdziwie idylliczny krajobraz.

Po prawej stronie leżał porośnięty trzciną staw młyński, po lewej zaś, niemal u stóp spacerującego, rozciągało się przedmieście Grünwalde [Lidzbarska], ozdobione ogrodami i zaroślami.

Przy drewnianym wówczas moście śluzowym po lewej stronie stał zbudowany na palach, kryty czerwoną dachówką tartak z jedną piłą. Szczególnie wiosną przecierano tam wielkie stosy drewna okrągłego na deski, którymi kolejni młynarze prowadzili później niemały handel.

Po prawej stronie, w kierunku stawu młyńskiego, za mostem stała — i stoi jeszcze dzisiaj — kuźnia.

W jej palenisku bóg Wulkan, wcielony w osobę starego, krzepkiego mistrza kowalskiego Hantela, rozgrzewał do czerwoności potężne żelazne obręcze. Zakładano je następnie na koła wozów, które przed kuźnią właśnie wykańczał kołodziej.

Nieco dalej, po lewej stronie, przytulone do zbocza bezpośrednio przy drodze biegnącej wąwozem ku wsławionej przez Napoleona I w 1807 roku wsi Hoofe [Dwórzno], znajdowało się schludne i malownicze gospodarstwo rolne mieszczanina Plaumanna.

Nad zagrodą krążyły żywe, różnobarwne gołębie polne.

Plaumann był człowiekiem starego, godnego szacunku pokroju. W tamtych czasach często trudnił się także przewozem osób i towarów. Z nim właśnie zaprzyjaźnione rodziny jeździły nieraz na święto Bożego Ciała do malowniczo położonego Heilsbergu [Lidzbark] albo do pięknej doliny Heilbronn z kaplicą i cudownym źródłem. Heilborn leży pod Mehlsack [Pieniężno]

Wyżej na wzgórzu, po prawej i lewej stronie drogi, stało jeszcze kilka pojedynczych stodół i domów mieszkalnych. Na samym końcu, po lewej stronie, niemal wciśnięta w wysoko położony ogród parafialny, znajdowała się tak zwana stara karczma Rippenkrug.

Spacer przez ten miejski, idylliczny krajobraz przez długi czas zachowywał swój urok. Co więcej, kolejni właściciele młyna, ludzie przedsiębiorczy i obdarzeni poczuciem piękna, jeszcze go upiększali.

Do roku 1843 mieszkał tu i działał z wielkim zaangażowaniem właściciel młyna Daniel Schulz. Jego nagrobek można jeszcze zobaczyć na cmentarzu przy naszym kościele, pomiędzy ogrodem proboszcza a ogrodem kupca Lamprechta. Cokół i krzyż nagrobny wykonano całkowicie z piaskowca. Niestety napis jest dość nijaki i został już częściowo zniszczony.

Schulz zmarł jako człowiek bogaty, a swój majątek zdobył przede wszystkim na handlu drewnem pochodzącym z lasów Wildenhofu.

Przez następnych kilka lat właścicielem był pomysłowy pan von Böhm, będący jednocześnie właścicielem przędzalni wełny pod Pruską Iławą, zbudowanej ze środków państwowych.

To jemu zawdzięczamy stojącą przy stawie młyńskim wozownię w stylu szwajcarskim.

Pan von Böhm był zdolnym technikiem budowlanym, pochodzącym z Guben, i właśnie swoim zasługom w tej dziedzinie zawdzięczał nawet nobilitację. Landsberg zapewne doczekałby się dzięki niemu jeszcze wielu upiększeń, gdyby sprawy fabryki nie zmusiły go do powrotu do Pruskiej Iławy. Böhm zasiadał już nawet w naszej radzie miejskiej i cieszył się powszechną sympatią.

Następnie z Niziny Królewieckiej, z Heinbopellen koło Friedrichstein, sprowadziła się tutaj rodzina Hennigów. Hennig był bardziej rolnikiem niż młynarzem, miał liczną rodzinę, a jego wielki zespół młyński zaczął stopniowo popadać w ruinę. Doszło w końcu do tego, że około 1860 roku młyn wraz ze wszystkimi przynależnościami wystawiono na przymusową licytację.

I wtedy trzeba było powiedzieć: Żegnaj, idylliczne przedmieście Worlack!

Najpierw zniknął piękny tartak. Następnie zmarł stary Plaumann, a po jego śmierci zniknęła także jego malownicza wiejska zagroda.

Gdy zaś woda zerwała wreszcie śluzę i most śluzowy, przedmieście Worlack zostało na dwanaście lat odcięte od miasta i zaczęło pustoszeć. My, spacerowicze, chodziliśmy jeszcze od czasu do czasu groblą młyńską, aby oglądać zniszczenie.

Sic transit gloria mundi — tak przemija chwała świata.

Aby czytelnik kroniki mógł poznać dzieje tych dwunastu lat niszczenia tego pięknego zakątka naszego miasta, począwszy mniej więcej od roku 1866, przytoczę tutaj odpis dokumentu dotyczącego budowy mostu jazowego, który został zamurowany w samym moście.

Dokument „O budowie mostu jazowego” każdy mieszkaniec naszego miasta będzie mógł kiedyś przeczytać również w aktach zatytułowanych „O budowie mostu jazowego”, przechowywanych w archiwum naszej policji.

Dokument dotyczący budowy tak zwanego mostu jazowego

Krótka wiadomość o budowie mostu jazowego przedstawia się następująco:

W roku 1865 zmarły później skarbnik miejski Krosczewsky polecił zbudować w lesie miejskim, w celu spiętrzenia wody na łąkach w tak zwanym Fichtenbruch, poprzeczną groblę przez rów prowadzący do Röhrenteich [Kaczy Staw] .

Kiedy wiosną 1866 roku śnieg gwałtownie stopniał, grobla okazała się zbyt słaba, aby wytrzymać napór wody i została przerwana. Uwolnione masy wody runęły z całą siłą leśnym rowem do Röhrenteichu, a stamtąd wzdłuż rzeki Anger [Młynówka] do stawu młyńskiego.

Ówczesny właściciel landsberskiego młyna wodnego, Friedrich Hennig, nie uwolnił od lodu zasuw śluzy przelewowej i nie zdołał już podnieść ich na czas. Niewielki staw wezbrał, woda przelała się i ostatecznie porwała ze sobą całą śluzę.

Hennig popadł w ruinę. Śluzy już nie odbudowano, a posiadłość młyńska została wystawiona na przymusową licytację. Nabył ją jej obecny właściciel Gustav Seddig za cenę 6050… [nieczytelne]

Seddig polecił późnym latem 1868 roku zbudować w miejscu zerwanej śluzy nową, tym razem murowaną. Jednak wskutek nagłego nadejścia długotrwałej deszczowej pogody, a przede wszystkim zbyt późnego rozpoczęcia budowy, nie udało się ukończyć śluzy przed nadejściem jesieni. Wody podmyły ją i konstrukcja runęła.

Grobla drogowa przebiegająca przy stawie młyńskim, stanowiąca połączenie komunikacyjne z miastami Mehlsack i Wormditt [Pieniężno i Orneta], była w miejscu po prawej stronie stawu przerwana przez dawną śluzę, nad którą znajdował się most drogowy.

Każdorazowy właściciel młyna miał dotąd obowiązek utrzymywać ściany śluzy, natomiast gmina miejska wykonywała znajdujący się nad nimi most. Oba elementy tworzyły razem jedną całość — most śluzowy.

Zamiast ponownie zbudować most ze śluzą, właściciel młyna Seddig urządził w powstałej wyrwie od strony stawu młyńskiego tak zwany chwyt wody z odpływem.

Komunikacja drogowa pozostała jednak przerwana, ponieważ bez brakujących ścian śluzy gmina nie mogła zbudować mostu.

Na mocy uchwały przedstawicieli miejskich 11 stycznia 1871 roku wniesiono więc przeciwko Seddigowi pozew sądowy, żądając budowy ścian śluzy potrzebnych do odtworzenia mostu.

Gmina przegrała jednak sprawę w dwóch instancjach.

Po dwunastu latach przerwy w komunikacji, pod naciskiem władz zwierzchnich — przy czym Wydział Powiatowy powiatu Pruska Iława przyznał pomoc w wysokości 1130… — przedstawiciele miasta postanowili ostatecznie usunąć narastające niedogodności, szczególnie dotkliwe dla mieszkańców żyjących w pobliżu dawnej śluzy przelewowej, i zbudować masywny kamienny most ze sklepieniem z cegły.

Ówczesnymi przedstawicielami miasta byli:

A. Magistrat

1. burmistrz Heinrich Paape,

2. zastępca burmistrza i właściciel farbiarni Leopold Steputat,

3. skarbnik miejski Robert Ohlenschläger,

4. radny miejski i właściciel farbiarni O. Kirstein,

5. radny miejski i piwowar Emilius Hickmann,

6. radny miejski i właściciel gospodarstwa na wybudowaniu, geometra Hermann Holzheimer.

B. Rada miejska

1. przewodniczący rady miejskiej i kupiec Friedrich Ankermann,

2. radny miejski i mistrz murarski Carl Jeromin,

3. radny miejski i właściciel browaru Hermann Lehmann,

4. radny miejski i mistrz piekarski Otto Melchien,

5. radny miejski i mistrz piekarski Otto Eckloff,

6. radny miejski i właściciel nieruchomości Friedrich Petereit,

7. radny miejski i właściciel nieruchomości Daniel Schulz,

8. radny miejski i mistrz kołodziejski Gottlieb Hoffmann,

9. radny miejski i kupiec Adolph Lamprecht,

10. radny miejski i mistrz rzeźnicki Ferdinand Wormuth,

11. radny miejski i poczmistrz Carl Baß,

12. radny miejski i kupiec Heinrich Tiedtke, w międzyczasie zmarły.

Aby ostatecznie usunąć niedogodność, która przez lata stawała się coraz poważniejsza i szczególnie dotkliwa dla ludzi mieszkających w pobliżu dawnej śluzy przelewowej, zdecydowano się zbudować masywny most kamienny ze sklepieniem ceglanym.

Po długich, wielokrotnie zmieniających kierunek dyskusjach, z uwagi na ogromne koszty budowy wynoszące około 40 000 marek, uchwałę w tej sprawie podjęto 27 lutego 1878 roku.

Następnie, na podstawie umowy z 25 maja 1878 roku, wykonanie mostu powierzono mieszkającemu tutaj mistrzowi murarskiemu Carlowi Jerominowi.

Gmina dostarczyła wszystkie materiały. Kamień pochodził z miejskiego lasu. Potrzebne wapno dostarczył wypalacz wapna Brand z Eichen [Dęby].

Cegły na sklepienie zakupiono częściowo od właściciela cegielni Huttmanna z Eichen w cenie 28 marek 50 fenigów za tysiąc sztuk, a częściowo od właściciela cegielni i majątku Brockmanna z Neukrug w cenie 37 marek za tysiąc. Piasek murarski pochodził z pobliskiego wzgórza Tümpel-Berg.

5 lipca przystąpiono do właściwych prac, rozpoczynając od wbicia dębowej ścianki szczelnej, której wykonanie kosztowało 2000 marek.

Przy pracach zatrudnieni byli:

1. cieśla-brygadzista Tramnure,

2. murarz-brygadzista Domnick.

W sobotę 17 lipca o godzinie wpół do siódmej wieczorem mistrz murarski Jeromin — którego z powodu jego gruntownej wiedzy zwykliśmy nazywać „radcą budowlanym” — ułożył ostatnią cegłę zamykającą sklepienie. Cegłę podał mu zatrudniony przy budowie brygadzista murarski Domnick.

Ceremonia odbyła się w obecności następujących członków magistratu:

1. burmistrza Paapego,
2. zastępcy burmistrza Steputata,
3. skarbnika miejskiego Ohlenschlägera,
oraz członków komisji budowlanej:
1. mistrza piekarskiego Melchiena,
2. poczmistrza Baßa.

Przy tej okazji most otrzymał nazwę: Wehrbrücke — Most Jazowy.

Nazwano go tak po to, aby przez długie, długie lata służył nie tylko naszym potomkom, lecz także dzięki swojej sile potrafił obronić się przed napierającymi nań wodami Röhrenteichu i innymi żywiołami — jak również, na przykład, przed upartym właścicielem młyna Seddigiem!

Niech więc będzie powierzony opiece Boga i niech pozostanie pamiątką dla naszych potomków. Oby również oni zawsze występowali dla dobra gminy z takim samym zapałem, miłością i wiernością, zachowując ducha wspólnoty, jak czynili to nasi przodkowie i jak starają się czynić obecni przedstawiciele miasta!

Paape
burmistrz

Dopisek do dokumentu, znajdującego się w archiwum magistratu w aktach dotyczących budowy mostu jazowego:

Oryginał dokumentu, zapisany na papierze olejowym i umieszczony w butelce, został 27 sierpnia tego roku przez brygadzistę murarskiego Domnicka zamurowany w lewej kamiennej ścianie, bezpośrednio pod łukiem mostu.

Landsberg, 28 sierpnia 1878 r.
Paape

AUTOR

Wojciech Wolański

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *