Burmistrz, skarbnik i sekretarz stanowili w 2025 roku zaledwie trzy osoby spośród 17 pracowników. Na ich pensje poszło od 32 do 36 proc. całego funduszu płac administracji.
Z oświadczeń majątkowych wynika, że burmistrz Jacek Kostka otrzymał w 2025 roku z Urzędu Miasta 254 033,55 zł brutto. Skarbnik Edyta Jarmoluk wykazała 158 484,32 zł dochodu ze stosunku pracy, sekretarz Andrzej Worobiec – 200 875,02 zł. Razem to 613 392,89 zł.
Sprawozdanie z wykonania budżetu miasta za 2025 rok, w rozdziale „Urzędy gmin", pokazuje 1 585 621,26 zł wynagrodzeń osobowych oraz 127 928,80 zł tzw. trzynastek – łącznie 1 713 550,06 zł. W tym ujęciu trójka kierownictwa pochłania 35,8 proc. funduszu płac Urzędu Miasta.
Sprawa się komplikuje, bo część pensji urzędników wykonujących zadania zlecone przez administrację rządową księgowana jest w osobnym rozdziale „Urzędy wojewódzkie". Po doliczeniu tych kwot cały fundusz rośnie do około 1,927 mln zł, a udział kierownictwa spada do 31,8 proc.
Tak czy inaczej: trzyosobowe kierownictwo dostawało od jednej trzeciej do ponad jednej trzeciej wszystkich pieniędzy przeznaczonych na wynagrodzenia administracji.
W przeliczeniu na jedną osobę wygląda to tak: przeciętne roczne wynagrodzenie członka kierownictwa wyniosło około 204,5 tys. zł, czyli 17 tys. zł brutto miesięcznie.
Reszta funduszu z rozdziału „Urzędy gmin", podzielona między 14 pozostałych pracowników administracyjnych, daje średnio około 78,6 tys. zł rocznie – niespełna 6,6 tys. zł miesięcznie.
Przeciętna pensja osoby z kierownictwa była więc około 2,6 razy wyższa od przeciętnej pensji reszty pracowników.
Dużo to czy mało?