27 marca 2026 roku podczas sesji Rady Miasta burmistrz Jacek Kostka oznajmił, że Polska Spółka Gazownictwa podjęła decyzję o sprzedaży Muzeum Gazownictwa i budynku administracyjnego. Według burmistrza przyczyną tej decyzji miał być „hejt internetowy” oraz „bezrozumnego pisania w internetach”. Dodał, że decyzja zapadła już na poziomie zarządu krajowego.
Jeszcze tego samego dnia złożyłem wniosek o udostępnienie informacji publicznej. Chciałem poznać dokumenty i ustalenia, na podstawie których burmistrz obarczył internetowych autorów i mieszkańców odpowiedzialnością za rzekomą sprzedaż muzeum.
Sprawa wydawała się prosta. Jeżeli decyzja rzeczywiście zapadła, urząd powinien wskazać dokument, wiadomość, notatkę albo przynajmniej osobę, która przekazała taką informację. Jeżeli dokumentów nie było, należało po prostu to napisać.
Zamiast tego rozpoczęła się trwająca 111 dni administracyjna batalia.
1 kwietnia burmistrz wydał decyzję odmowną. Następnego dnia odwołałem się do Samorządowego Kolegium Odwoławczego. SKO uchyliło decyzję 29 kwietnia. Burmistrz jednak 13 maja odmówił ponownie. Złożyłem drugie odwołanie, a 10 czerwca SKO po raz drugi uchyliło decyzję miasta.
Nawet po drugim rozstrzygnięciu urząd nie odpowiedział od razu. Najpierw przedłużył termin, później przedłużył go ponownie. 14 lipca wysłałem jeszcze wezwanie do prawidłowego załatwienia sprawy. Ostateczną odpowiedź otrzymałem dopiero 16 lipca rano. Po 111 dniach.
Urząd przyznał, że podstawą wypowiedzi burmistrza były ustne informacje uzyskane podczas spotkania z przedstawicielami PSG 27 lutego. Spotkanie dotyczyło przede wszystkim infrastruktury przesyłowej, a temat muzeum i budynku administracyjnego pojawił się – jak napisano – „przy okazji”.
Nie ma jednak protokołu, notatki, listy obecności, wiadomości e-mail ani innego dokumentu utrwalającego przebieg tego spotkania. Urząd nie posiada również dokumentu potwierdzającego, że właściwe organy PSG formalnie podjęły decyzję o sprzedaży muzeum.
Do urzędu nie wpłynęły żadne skargi ani uwagi PSG dotyczące publikacji internetowych. Urząd nie potrafi też wskazać materiałów, które burmistrz nazwał „hejtem” i „bezrozumnym pisaniem”.
Co więcej, już 10 kwietnia sama Polska Spółka Gazownictwa poinformowała mnie oficjalnie, że od początku 2025 roku nie podjęła decyzji o sprzedaży, zbyciu, przygotowaniu ani nawet analizie sprzedaży tej nieruchomości. W dokumentacji spółki nie było również informacji, aby internetowe publikacje lub komentarze miały wpływ na los muzeum.
Po blisko czterech miesiącach możemy więc stwierdzić jedno: ani PSG, ani Urząd Miasta nie posiadają dokumentu potwierdzającego najważniejsze tezy wypowiedzi burmistrza.
Cała sprawa angażowała pracowników urzędu, sekretarza, burmistrza oraz dwukrotnie Samorządowe Kolegium Odwoławcze. Być może angażowała również opłacaną przez miasto obsługę prawną. O ewentualne koszty zapytam w osobnym wniosku.
Burmistrz jako funkcjonariusz publiczny powinien ponosić odpowiedzialność za swoje słowa. Jeżeli podczas sesji Rady Miasta wygłasza tezy uderzające w mieszkańców, lokalne medium i jego redaktora, powinien potrafić je poprzeć konkretnymi, sprawdzalnymi faktami.
Tymczasem po 111 dniach, dwóch odmowach i dwóch uchyleniach przez SKO okazało się, że urząd nie potrafi przedstawić ani jednego dokumentu potwierdzającego tę publiczną opowieść.