Do Kuriera Górowskiego trafiła sprawa czytelniczki prowadzącej lokal usługowy przy ul. Okrężnej. Jak relacjonuje, po wykonaniu robót drogowych przed budynkiem doszło do zawilgocenia ściany lokalu od strony ulicy. Problem ujawnił się po ulewnych deszczach.
Według właścicielki lokalu wcześniej takiego zawilgocenia nie było. Po remoncie ulicy ściana zaczęła nasiąkać wodą na tyle poważnie, że konieczne były prace naprawcze: skucie tynków, osuszenie i odtworzenie uszkodzonych fragmentów ściany.
Czytelniczka posiada dokumentację fotograficzną szkody oraz wykonanych napraw.
Pierwsze zgłoszenie trafiło do Urzędu Miasta już 7 października 2025 r. Czytelniczka prosiła wtedy o interwencję, sprawdzenie przyczyny problemu, usunięcie szkody oraz — jeśli byłaby taka potrzeba — zgłoszenie wady wykonawcy robót w ramach gwarancji.
Odpowiedzi nie otrzymała.
Nie pojawił się również nikt z Urzędu Miasta, aby przeprowadzić oględziny, sprawdzić stan lokalu, ustalić możliwą przyczynę zawilgocenia albo choćby poinformować, kto prowadzi sprawę.
Kolejne wezwanie wysłane 23 kwietnia
Ponieważ wcześniejsze zgłoszenie pozostało bez reakcji, 23 kwietnia czytelniczka skierowała do Burmistrza Miasta Górowo Iławeckie formalne wezwanie do niezwłocznego usunięcia szkody oraz usunięcia jej przyczyny.
W piśmie wskazała, że po wykonaniu robót drogowych przed budynkiem doszło do zawilgocenia ściany lokalu od strony ulicy, czego wcześniej nigdy nie było.
Zaznaczyła też, że okoliczności mogą wskazywać na związek szkody z wykonanymi robotami drogowymi albo zmianą warunków odwodnienia przy budynku.
Czytelniczka wezwała Miasto m.in. do potwierdzenia przyjęcia zgłoszenia, przeprowadzenia oględzin, ustalenia przyczyny zawilgocenia, wskazania wykonawcy robót, inspektora nadzoru, okresu gwarancji oraz przedstawienia stanowiska w sprawie odpowiedzialności za szkodę.
Wyznaczyła 7 dni na pisemną odpowiedź oraz 14 dni na przeprowadzenie oględzin i podjęcie realnych działań.
Według informacji przekazanych redakcji — odpowiedzi nadal nie ma.
Milczenie zamiast oględzin
Na tym etapie nie przesądzamy, kto odpowiada za szkodę. Być może winny jest wykonawca. Być może problem leży w odwodnieniu. Być może ratusz ma swoje wyjaśnienie.
Ale żeby to ustalić, trzeba zrobić rzecz najprostszą: odpowiedzieć mieszkańcowi, przyjść na miejsce, sporządzić protokół i sprawdzić dokumentację.
Tymczasem z relacji czytelniczki wynika, że Urząd Miasta nie zrobił nawet tego minimum. Nie odpowiedział. Nie przeprowadził oględzin. Kompletne zero reakcji.
Sprawa może być poważniejsza, niż wygląda na pierwszy rzut oka. zdaniem specjalisty z branży budowlanej, który na prośbę redakcji przejrzał dokumentację fotograficzną, namakająca od strony fundamentów ceglana ściana nośna może z czasem znacznie się osłabić. W skrajnym przypadku może dojść nawet do jej zawalenia, czyli katastrofy budowlanej.
I tu pojawia się pytanie, którego w normalnie działającym urzędzie nikt nie powinien lekceważyć: a co, jeśli ktoś w takiej sytuacji zginie?
To nie jest straszenie.
To jest pytanie o elementarną odpowiedzialność. Jeżeli pojawia się podejrzenie, że woda po remoncie drogi narusza ścianę budynku, to nie wolno udawać, że problemu nie ma. Tym bardziej że mówimy o lokalu usługowym, czyli miejscu prowadzenia działalności gospodarczej, do którego mogą wchodzić ludzie.
Skutki zawilgocenia nie ograniczają się więc tylko do zniszczonej ściany. Mogą wpływać na normalne funkcjonowanie firmy, bezpieczeństwo budynku i bezpieczeństwo osób, które w nim przebywają.
Pytania są proste
Kto wykonywał roboty przy ul. Okrężnej?
Czy inwestycja jest objęta gwarancją albo rękojmią?
Czy sprawdzono odwodnienie i spadki nawierzchni?
Czy po remoncie zmienił się sposób odprowadzania wody opadowej?
Dlaczego Urząd Miasta nie odpowiedział na zgłoszenie mieszkanki?
Czy ktoś z ratusza sprawdził, czy zawilgocenie ściany nośnej nie stwarza zagrożenia?
To są pytania o zwykłą odpowiedzialność administracji za sprawy mieszkańców.
Dlatego sprawa wymaga wyjaśnienia. Bo jeśli po remoncie drogi komuś zaczyna moknąć ściana lokalu, to nie jest wyłącznie prywatny problem mieszkańca. To sprawa, którą urząd powinien przynajmniej rzetelnie sprawdzić. A już na pewno powinien odpowiedzieć.
Zapraszam do udostępniania