1874
Rok 1874 był rokiem zwyczajnym, dobrym — nie zbyt suchym, ani też nie zbyt mokrym — a pogoda bardzo zgadzała się ze starym stuletnim kalendarzem. Godne ubolewania jest to, że w naszej wysoko położonej okolicy wiosny zawsze trwają zbyt długo.
Te długie, zimne wiosny bardzo szkodliwie wpływają na niejedną sprawę. Po pierwsze, często niszczą całe pola zasiewów; nierzadko trzeba przeorywać pola żyta, a także pola rzepiku.
Dlatego woli się — jak to ma miejsce szczególnie w okolicach Wildenhoff [Dzikowo Iławeckie], gdzie mój zięć, nadinspektor von Freyhold, gospodaruje — siać więcej pszenicy niż żyta, ponieważ ta pierwsza lepiej zimuje, a więc i lepiej się udaje.
Spadek liczby zajęcy
Długim, zimnym wiosnom zawdzięczamy także bardzo zauważalny spadek liczby zajęcy. Zając kosztuje u nas już teraz 25 srebrnych groszy. Jeśli jednak marcowe, kwietniowe i majowe mioty zajęcy giną z powodu chłodu, to na resztę roku pozostaje ich już bardzo niewiele, gdyż po maju samica zajęcy przechodzi w zasiewy polne, a tam jej młode niemal zawsze niszczą pastuchy wraz ze swymi psami.
Ochrona jeleni i saren
Grubsza zwierzyna pojawia się w naszym lesie miejskim tylko latem, kiedy schodzi tu z Wildenhoff [Dzikowo Iławeckie], aby się ocielić i wykocić. Lasy wildenhoffskie są jednak obecnie prawdziwą skarbnicą zwierzyny. Jest tam 300 do 400 danieli, które hrabia Otto von Schwerin sprowadził z Dönhoffstaedt [Drogosze];
jeszcze więcej jest saren, a także zajęcy więcej niż gdziekolwiek indziej w naszej okolicy. Gdy bowiem przybyły jelenie hodowlane, hrabia kazał otoczyć największą część lasu nowymi drucianymi ogrodzeniami i bardzo troskliwie zwierzynę chronić i pielęgnować. Sam płot miał go kosztować 10 000 talarów.
Ryby z zalewów
Obfitym zastępstwem dla zajęcy są dla nas ryby, które przybywają z zalewów. Odkąd nasze miasto uzyskało połączenie szosowe aż do Labiau [Polessk], w chłodniejszych porach roku przyjeżdżają do nas rybacy nawet znad Kurisches Haff [Zalew Kuroński] i dostarczają nam obficie ryb stołowych, takich jak szczupaki, okonie, sandacze, leszcze dla proletariatu, wiele jazgarzy, stynki i ryb białych.
Także z Frisches Haff [Zalew Wiślany] przybywa czasem stara Matka Roß z pięknymi dużymi jazgarzami, które są większe niż te z Kurisches Haff [Zalew Kuroński] i odróżniają się od nich jaśniejszą barwą. Tak zwane Strömlinge, mały gatunek śledzia z Morza Bałtyckiego, docierają do nas latem i ku jesieni.
Hodowla karpi
Odkąd liczne stawy karpiowe — dawniej od 75 do 80 — na dobrach peisteńskich [Piasty Wielkie i Małe] upadły wskutek częstych zmian właścicieli, dobra Wildenhoff [Dzikowo Iławeckie] i von Steegen [Stega] urządziły piękne stawy karpiowe. I chociaż te szlachetne ryby są w większości sprzedawane masowo do Königsberg [Królewiec] i Danzig [Gdańsk] cechowym handlarzom ryb, to jednak ta smaczna ryba bardzo często pojawia się także na naszych prywatnych stołach, wprawdzie za niemałą cenę 5 srebrnych groszy za funt.
Wysoka cena żywności
Chociaż na majątkach zaczęto teraz likwidować owczarnie, ponieważ Neuholland zalewa rynki europejskie swoją wełną, a w ich miejsce urządza się duże obory i mleczarnie, my, mieszczanie, bardzo często cierpimy z powodu braku masła.
Bywa nawet, że masła i jaj w ogóle nie można dostać, nawet za największe pieniądze: 10–12 srebrnych groszy za funt, a mendel jaj nie mniej niż 7–8 srebrnych groszy.
Skąd się to bierze? Otóż odkąd komunikacja dzięki szosom stała się tak łatwa z wielkimi miastami, a szczególnie z naszą metropolią Königsberg [Królewiec], pojawiło się tu wśród naszych drobnomieszczan mnóstwo małych handlarzy, którzy objeżdżają wieś i wykupują wszystko, co tylko można dostać z masła i jaj. Jak stąd, tak i ze wszystkich stron ciągną te zakupy do Königsberg!
A zatem tylko jeszcze trochę cierpliwości! W Königsberg rychło nastąpi nasycenie tymi kuchennymi artykułami, a wtedy ceny masła spadną znów także u nas. Już teraz mamy przecież za żywność niemal takie same ceny jak w Königsberg .