1873
W tym roku przez całą zimę nie mieliśmy drogi saniowej i przeciętnie łagodną pogodę; przez kilka dni najwyższy mróz wynosił 12 stopni R [-15°C], rzadko mieliśmy więcej niż 5 stopni mrozu R [-6,25°C], a często ciepło.
Chociaż pogody na wiosnę i w lecie nie można było nazwać nieurodzajną, to jednak zboże miało wysoką cenę, np. korzec pszenicy 100 do 110 srebrnych groszy, żyto około 70 srebrnych groszy, kartofle 25 srebrnych groszy, owies 35 srebrnych groszy.
Magistrat składał się w roku 1873 z następujących członków:
1. pana burmistrza Paape,
2. pana zastępcy burmistrza, właściciela farbiarni Steputata,
3. pana skarbnika miejskiego R. Ohlenschlägera,
4. pana radnego, mistrza rymarskiego Borbe,
5. pana radnego, właściciela farbiarni Kirsteina,
6. pana radnego, kupca Schmidta.
Zgromadzenie radnych miejskich składało się z:
1. kupca i przewodniczącego Ankermanna,
2. kupca, zastępcy Lamprechta,
3. pisarza Tiedtkego,
4. mistrza murarskiego Jeromina, zastępcy,
5. kupca A. Polcha,
6. słodownika Hickmanna,
7. mistrza piekarskiego Eckloffa,
8. handlarza mąką Schulza,
9. mistrza szewskiego A. Taubego,
10. kupca Rogowsky’ego,
11. obywatela-rolnika Petereita,
12. właściciela słodowni Kampowsky’ego.
[ Od tego momentu zaczyna kronikę pisać Carl Ludwig Holldack ]
Dodatek do roku 1876 i dalszy ciąg kroniki Landsberga spisany przez emerytowanego od roku 1870 kaznodzieję i rektora Carla Ludwiga Holldacka w lutym 1876 roku.
W pierwszych dniach miesiąca lutego pan burmistrz Paape przekazał mi tę księgę kroniki, abym dopisał dodatek za lata 1873–1876, a następnie dalej prowadził zapiski od roku 1876.
Czy mnie, staremu, siedemdziesięcioletniemu starcowi, uda się wykonać to powierzone zaszczytne zadanie ku zadowoleniu moich współobywateli i współczytelników, nie wiem; mam jednak do tego najlepszą wolę i ufam Temu, który człowiekowi daje siłę do wszelkiego dobra, albowiem: Wszystko z Bogiem i nic bez Niego: „Omnia cum deo et mil fine co”!! musi być i pozostać hasłem każdego człowieka. Jeśli moje słabe starania o dalsze prowadzenie tej kroniki będą choćby tylko podobne do starań moich wcześniejszych godnych poprzedników, to już wtedy będę się czuł obficie wynagrodzony.
Założenie Towarzystwa Zaliczkowego
Rok 1873 jest od czasu separacji pól naszego miasteczka [reforma rolna] jednym z najbardziej błogosławionych lat dla mieszkańców Landsberga przez założenie Towarzystwa Zaliczkowego; albowiem jak tamta zniosła stary bezład trójpolowej gospodarki i każdemu właścicielowi gruntu wyznaczyła jego, na jednym kawałku ograniczoną, część ziemi, na której mógł rządzić i gospodarzyć, jak chciał, a mianowicie odtąd uprawiać swoje pole według gospodarskich i trzykrotnie więcej przynoszących zasad — tak Towarzystwo Zaliczkowe, o którym niżej szerzej chcemy się rozpisać, położyło od razu kres wielkiej liczbie wyzyskiwaczy i lichwiarzy, którzy małego obywatela, gdy znalazł się w pieniężnym kłopocie, wysysali i przez udzielenie pożyczki łupili nadmiernie wysokimi procentami.
Naprawdę nie było już niczym nowym, że trzeba było Żydom i ich wspólnikom (chrześcijanom) za pożyczkę 1 talara dawać miesięcznie 1 srebrny grosz, a nawet tygodniowo 1 srebrny grosz procentu, co przecież rocznie licząc wynosiło więcej niż 150 procent, i jakże trudno bywało czasem dostać coś pieniędzy na borg [?] nawet od uznanych przyjaciół?
Teraz od założenia Towarzystwa Zaliczkowego jest inaczej, teraz każdy może w każdym czasie dostać pożyczkę za stosowny procent, jeśli jest członkiem stowarzyszenia — teraz także najuboższy obywatel może kupić sobie świnkę i z późniejszego zysku z niej zapłacić czynsz za mieszkanie — teraz każdy mały rzemieślnik, szewc, może kupić swoją skórę, powroźnik swoje konopie, bo z Towarzystwa Zaliczkowego może dostać na to pieniądze, a jeśli podczas tygodniowych targów bardziej zamożnym obywatelom, jak piekarzom i garbarzom, zabraknie pieniędzy, by zakupić większą liczbę korców pszenicy albo skóry, to idą do Towarzystwa Zaliczkowego i otrzymują za poręczeniem brakujące pieniądze.
Czyż to nie musi posuwać naprzód uboższych obywateli albo małych rzemieślników i wspierać ich w sposób jak najbardziej błogosławiony? I to wszystko czyni Towarzystwo Zaliczkowe; uczyniło to dotąd w sposób najbardziej widoczny i będzie mogło to czynić w przyszłości jeszcze bardziej, jeśli jego kapitały wzrosną i jeśli ustąpi znany przesąd przeciwko wszelkiej nowości, a więc także przeciw tej instytucji.
Założycielem tego tak błogosławionego instytutu był i jest nasz burmistrz Paape, człowiek, który dobro obywatelstwa bardzo bierze sobie do serca — jest to jego najbardziej własne dzieło — jak niegdyś nasz sędziwy cesarz Wilhelm I. nową organizację armii, przez którą wydarł Duńczykom księstwa Szlezwik i Holsztyn, Austriaków w roku 1866 w 7 dni zapędził do kąta i na nowo założył jednolite Niemcy od czasów cesarza Barbarossy, a nawet w świętej wojnie 1870–71 wielki naród francuski w 9 miesięcy rzucił na ziemię i zdobył sobie przez to tytuł cesarski — powiadam, jak niegdyś nasz cesarz Wilhelm I. mógł nową organizację armii nazwać swoim najbardziej własnym dziełem, tak burmistrz Paape ma największe prawo, jeśli także założenie Towarzystwa Zaliczkowego nazywa swoim najbardziej własnym dziełem, które w naszym mieście powoduje większy wzrost dobrobytu i wypędza wielką liczbę lichwiarzy, którzy dotąd, jak pijawki, ssali z naszej krwi życiowej.
Towarzystwo Zaliczkowe zostało założone dnia 16 marca 1873 (zobacz statuty!).
Według wskazówek Schulzego z Delitzsch, tego powszechnie znanego niemieckiego apostoła stowarzyszeń i posła naszego domu deputowanych, który od dziesięcioleci przemierzał naszą niemiecką ojczyznę i głosił ideę stowarzyszeń, już kilka miast naszych Prus Wschodnich i Zachodnich zajęło się zakładaniem takich towarzystw zaliczkowych, tak też nasze sąsiednie Pr. Eylau.
Stamtąd kazał sobie pan burmistrz Paape przysłać statuty, przedłożył je zgromadzeniu ogólnemu dnia 16 marca 1873 i po tym, kiedy następnie wspólnie opracowano statuty dla naszego landsberskiego stowarzyszenia w 15 paragrafach, wyłonił się przez ogólną deklarację następujący zarząd bliższy i dalszy stowarzyszenia; wybrano:
a) do bliższego zarządu:
1. pana burmistrza Paape jako przewodniczącego,
2. pana rentiera i właściciela domu Teicherta jako kasjera i właściwego twórcę Towarzystwa Zaliczkowego,
3. pana aktuarza sądowego Ehlerta jako sekretarza i kontrolera kasy.
b) do dalszego zarządu, jako ławników, z których środka w razie przeszkody mogą być wybierani także zastępcy dla urzędników bliższego zarządu:
1. pan pastor Reitz,
2. pan kaznodzieja Holldack, moja skromna osoba,
3. pan słodownik Lehmann,
4. pan mistrz murarski Jeromin,
5. pan słodownik Hickmann,
6. pan mistrz rymarski Borbe senior,
7. pan mistrz kołodziejski Hoffmann,
8. pan obywatel-rolnik Petereit i
9. pan aktuarz sądowy Ehlert.
Działalność stowarzyszenia zaczęła się zaraz po jego ukonstytuowaniu, i to przez fundusz rezerwowy, do którego każdy członek musiał zapłacić 1 talara jako wpisowe i dla jego wzmocnienia miesięcznie od 2½ do 10 srebrnych groszy, a później aż do 1 talara na swoją książeczkę zaliczkową.
Na początku szło z tym słabo, bo w pierwszych 3/4 roku było tylko 149 członków, w drugim roku już 284, w trzecim już 374 członków; tak samo było z pobieraniem zaliczek, w pierwszych 3/4 roku pracowało w kasie stowarzyszenia 13 000 talarów, w drugim roku, kiedy przesąd przeciw nowej instytucji ustąpił, już 50 000, a w trzecim roku 1875 już 67 000 talarów, które przeszły przez rękę kasjera.
Przesąd powstał stąd, że członkowie stowarzyszenia musieli płacić za pobrane pieniądze 8 procent!! Jakże mało to jednak w porównaniu z dawniejszymi lichwiarskimi procentami 1 srebrnego grosza od talara za tydzień!!! Pobieranie pieniędzy odbywa się za wekslem z pewnymi poręczycielami na 1/4 roku.
Skąd jednak tyle pieniędzy w kasie, która w roku 1875 już pracowała 67 000 talarami? Z pieniędzy depozytowych, za które płacono za sto 3 procent i jeszcze płaci. Sąsiedni Warmiacy szczególnie chętnie przychodzą z nimi z pomocą, kiedy w kasie stowarzyszenia brakuje pieniędzy.
Przez pierwsze 3/4 roku mężowie bliższego zarządu stowarzyszenia sprawowali swój urząd honoris causa, a więc darmo; w drugim roku można już było dać sekretarzowi, panu Ehlertowi, 20 talarów, kasjerowi, panu Teichertowi, 50 talarów, w trzecim roku pan Teichert dostawał już nawet 3 procent od majątku stowarzyszenia, a więc przynajmniej 150 talarów. A jeśli sprawy stowarzyszenia będą dalej tak postępować i wzrastać, to na końcu trzeba będzie zatrudnić osobnego kasjera.
Co jeszcze dobrego ma nasze Towarzystwo Zaliczkowe, to książeczki zaliczkowe, które wraz z corocznie dochodzącymi dywidendami tworzą niejako kasę oszczędnościową dla członków, których pieniądze osiągają rocznie stopę procentową 20 procent, czego nie ma przy innych kasach oszczędności (zob. § 6 statutów).
Otóż, niech dobry Bóg da dalszy wzrost temu naszemu stowarzyszeniu, jak dawał go dotąd! My zaś, członkowie, chcemy z wdzięcznością spoglądać ku Dawcy wszelkiego dobra i chwalić Go oraz wysławiać, że także nas uczynił współuczestnikami takiego dobra, jakim jest nasze stowarzyszenie.