Kiedy ten – podobno niezatapialny – statek uderzył w górę lodową, mało kto wierzył, że za niecałe trzy godziny znajdzie się na dnie. Górowo Titanikiem nie jest, ale też uderzyło w górę lodową – i to mocno.
Póki co płynie dalej: orkiestra gra, pasażerowie bawią się nieświadomi w najlepsze, a kapitan zapewnia, że nic się nie stało, wszystko jest w jak najlepszym porządku i… rozgląda się za kolejną górą lodową, w którą mógłby przydzwonić. Ale nie będę uprzedzać faktów.
Na podstawie dogłębnej analizy danych budżetowych z lat 2011–2025 powstał raport, który czarno na białym pokazuje kondycję finansową naszego miasta. Z tymi liczbami nie da się dyskutować. To nie są moje „gdybania” – to są twarde dane z oficjalnych dokumentów.
Powiem wprost: jest ŹLE – a może być ZNACZNIE GORZEJ. Czy miasto „zatonie”, zależy od tego, jakie decyzje podejmą władze w najbliższym czasie. Ale o tym w kolejnym odcinku.
Raport do pobrania w wersji PDF jest tutaj:
https://drive.google.com/file/d/1ZPMRj1CZAAu-nRiajXxsDGCJcLmMlKVn/view?usp=sharing
Poniżej krótki, łopatologiczny skrót.
Miasto „na rezerwie”. Co mówią liczby z budżetów 2011–2025?
Wyobraźmy sobie, że budżet miasta to domowy portfel.
• Dochody bieżące to regularna pensja: podatki, subwencje, dotacje na bieżące zadania.
• Wydatki bieżące to rachunki: szkoły, ogrzewanie budynków, sprzątanie, administracja, oświetlenie ulic, pomoc społeczna, utrzymanie miasta.
• Inwestycje (wydatki majątkowe) to „remonty i zakupy na raty”: drogi, modernizacje, duże projekty.
I teraz najważniejsze pytanie brzmi:
Czy miasto potrafi opłacić rachunki z pensji?
To właśnie pokazuje tzw. wynik bieżący:
dochody bieżące – wydatki bieżące.
✅ Jeśli jest na plusie – miasto „utrzymuje się samo”.
❌ Jeśli jest na minusie – nie starcza na rachunki i trzeba kombinować: kredyt, sprzedaż majątku, sięganie po oszczędności, przesuwanie płatności.
2011–2022: było „jako tako”
Z analizy sprawozdań rocznych (tych absolutoryjnych, czyli finalnych) wynika, że przez lata 2011–2022 miasto – mimo różnych problemów – generalnie potrafiło spinać bieżące funkcjonowanie.
Krótko mówiąc: rachunki dało się płacić z pensji.
2023–2024: następuje załamanie
W latach 2023 i 2024 wynik bieżący spada poniżej zera.
To bardzo ważna zmiana, bo oznacza, że:
Miasto przestaje domykać podstawowe wydatki z podstawowych dochodów.
To jest moment, w którym budżet zaczyna działać jak samochód, który nadal jedzie… ale już na oparach.
2025: potwierdzenie, że to nie był „wypadek przy pracy”
W dokumentach końcowych na rok 2025 (po zmianach z 19 grudnia) widać trzy rzeczy naraz:
1) Miasto planuje deficyt
Czyli wydatki są większe niż dochody. Deficyt ma wynieść 1 663 739 zł.
2) Deficyt ma być pokryty m.in. kredytem
W planie jest kredyt 915 888 zł na zasypanie dziury.
3) Jest też pożyczka na rolowanie długu
Czyli dodatkowa pożyczka 773 000 zł, żeby spłacić wcześniejsze zobowiązania (to trochę jak branie nowej pożyczki, żeby spłacić starą ratę).
Do tego w rozchodach są m.in. wykup obligacji 400 000 zł i spłaty pożyczek 413 000 zł.
Brzmi technicznie, ale sens jest prosty:
W 2025 miasto jednocześnie bierze pieniądze na domknięcie roku i jednocześnie musi organizować pieniądze na obsługę starego długu.
To nie jest „zdrowy” komfort finansowy. To jest budżet w trybie podtrzymywania płynności.
Czy to przez inwestycje? Tak, ale nie tylko
Wiele osób powie: „Polski Ład, inwestycje – to dlatego”. I to częściowo może być prawdą.
Inwestycje często:
• wymagają wkładu własnego,
• generują koszty „okołoinwestycyjne” (projekty, nadzory, dokumentacje),
• po zakończeniu podbijają koszty utrzymania (energia, serwis, obsługa).
Ale najważniejsze jest co innego:
Nawet jeśli inwestycje są potrzebne, to miasto musi mieć siłę, żeby je udźwignąć. Gdy bieżączka już jest słaba, inwestycje potrafią to tylko ujawnić i pogłębić.
Co to oznacza dla mieszkańców (bez ściemy)
1. Ryzyko rośnie – bo kiedy budżet bieżący jest na minusie, każdy nieprzewidziany koszt jest groźniejszy.
2. Ciśnienie na podwyżki i oszczędności rośnie – bo ktoś musi zasypać dziurę: albo dochody w górę, albo wydatki w dół.
3. Dług zaczyna być narzędziem „do przeżycia roku”, a nie tylko do rozwoju.
Najprostsze podsumowanie
Miasto przeszło z fazy „utrzymujemy się sami” do fazy „domykamy rok zabiegami finansowymi”.
To jeszcze nie bankructwo, ale to jest sygnał alarmowy: tak długo jak bieżący budżet jest na minusie, miasto „zapada się pod własnym ciężarem”.
I teraz najważniejsze: budżet 2026 jako test prawdy
Analiza budżetu 2026 będzie dopełnieniem, bo odpowie na pytanie:
• Czy władze próbują odwrócić trend (bieżączka wraca na plus)?
• Czy tylko „przedłużają rezerwę” (kolejne kredyty, kolejne rolowania)?
W następnym tekście pokażę to wprost: czy 2026 to plan ratunkowy, czy dalsza jazda na oparach.
@obserwujący @liderzy wśród fanów