Samorząd

Przedszkole doczeka się termomodernizacji. Ostrożne finanse, brak rąk do pracy?

Miasto przygotowuje się do dużej inwestycji w Przedszkolu Miejskim. Chodzi o termomodernizację budynku za ponad 6 mln zł, z czego około 5,1 mln zł ma pochodzić z funduszy europejskich.

1 grudnia 2025 r. marszałek woj. warmińsko-mazurskiego Marcin Kuchciński napisał na swoim profilu FB: „Sześć miast Warmii i Mazur należących do sieci Cittaslow Polska otrzymało dofinansowanie, które pozwoli na poprawę efektywności energetycznej budynków publicznych. W ramach ośmiu wybranych projektów, których łączna wartość sięga blisko 51 mln zł, samorządy pozyskały aż 40 mln zł środków z Unii Europejskiej”.

Na załączonym zdjęciu włodarze dzierżyli czerwone teczki z podpisanymi umowami. Nasz burmistrz niestety takowej nie miał i minę miał raczej smutną. Zadałem sobie pytanie: czyżbyśmy nie dostali dofinansowania? Zabrakło dla nas?

Co to za inwestycja?

W dokumentach gminy od kilku lat pojawia się zadanie:
„Termomodernizacja budynku Przedszkola Miejskiego przy ul. Sikorskiego 34A”.
W praktyce mówimy o dużej, wielomilionowej inwestycji:
• łączny koszt projektu – ok. 6 052 223,80 zł,
• dofinansowanie z UE – ok. 5 142 435,23 zł,
• wkład własny miasta – ok. 909 788,57 zł.

Za każdego złotego z budżetu miasta gmina mogłaby „dostać” kilka kolejnych złotych z funduszy UE. Efekt? Cieplejsze sale dla dzieci, niższe rachunki za ogrzewanie, mniej strat energii i bardziej nowoczesny budynek na lata.

Dlaczego nie wiosną, tylko dopiero jesienią?

Wiosną 2025 roku ruszył nabór w ramach programu regionalnego na termomodernizację budynków użyteczności publicznej (szkoły, przedszkola, ośrodki kultury). Dotarłem do dokumentów związanych z tą dotacją (nr FEWM.02.03-IZ.00-003/25 „Efektywność energetyczna – IIT”).

Zaplanowano maksymalną kwotę dofinansowania na trochę ponad 90 mln zł. W pierwszym rozdaniu przyznano 40 mln. Pieniędzy starczyłoby również dla Górowa.

Czy może złożyliśmy wniosek, ale został odrzucony?
Otóż nie! W zestawieniu z 1 kwietnia 2025 r. podmiotów, które złożyły wnioski (13 pozycji na łączną kwotę 85 288 188,23 zł), Górowa po prostu nie ma.

Dlaczego, skoro termomodernizacja przedszkola była już wpisana w budżet na rok 2024? A może nie było pieniędzy na wkład własny? W końcu kasa miejska świeci pustkami, a miasto musi brać kredyt, aby spłacić wcześniejsze kredyty.

Zacząłem więc analizować – razem z moją asystentką Irenką – budżety i zestawienia finansowe.

„Zabezpieczenie wkładu własnego” – czyli czy nas na to stać?
W regulaminie programu zapisano, że gmina musi dołożyć swój wkład własny – zwykle 10–15% wartości inwestycji, w naszym przypadku około 900 tys. zł.

„Wniesienie wkładu własnego” to moment, kiedy pieniądze realnie wychodzą z konta miasta, czyli płacimy faktury wykonawcy. „Zabezpieczenie wkładu” to coś innego: plan i zobowiązanie, że w budżecie i w Wieloletniej Prognozie Finansowej pojawią się środki na ten cel w odpowiednich latach.

Regulamin wymaga, aby na etapie wniosku gmina zadeklarowała, że wkład zapewni, a przed podpisaniem umowy pokazała to już w dokumentach finansowych.

Nie trzeba więc było mieć całych 900 tysięcy na koncie w styczniu 2025 roku, tylko sensowny plan i miejsce w budżecie.

Po „odpolszczeniu” budżetu (odjęciu wpływów i wydatków związanych z remontem ulic w oparciu o Polski Ład) dochody miasta to około 31–39 mln zł rocznie, z czego ponad 30 mln zł stanowią stabilne dochody bieżące, a planowana nadwyżka operacyjna na 2026 rok to około 1,3 mln zł.

Wkład 0,9 mln zł można rozłożyć na 2–3 lata i częściowo sfinansować kredytem, co oznacza 300–450 tys. zł rocznie i ratę stanowiącą mniej więcej 10% tej nadwyżki. To nie jest sytuacja superkomfortowa, ale też nie jest to krok samobójczy – przy rezygnacji z części innych inwestycji taki projekt dałoby się udźwignąć.

W tym sensie ostrożność burmistrza – żeby nie pakować się od razu w kolejne miliony przy wysokim zadłużeniu – jest zrozumiała. Z drugiej strony zbyt długie czekanie zawsze niesie ryzyko, że szansa na unijne pieniądze po prostu przejdzie nam koło nosa.

Ostrożny burmistrz i… zbyt mało rąk do pracy

I tu muszę pochwalić strategię pana burmistrza (mam nadzieję, że zauważy to Pani Gawron i pan Wojtuś Górowski)

• burmistrz i skarbnik nie chcieli wpychać gminy w inwestycję „na hurra”,
• najpierw sprawdzali, jak budżet zachowa się po dużych projektach drogowych z Polskiego Ładu,
• dopiero gdy zobaczyli, że sytuacja nie jest dramatyczna, zapadła decyzja: „tak, możemy złożyć wniosek o dofinansowanie przedszkola”.

Jest jednak i druga strona medalu:
• urząd od lat realizuje bardzo dużo zadań inwestycyjnych,
• duże projekty – zwłaszcza drogowe – zjadają ogrom czasu urzędników,
• efektem jest brak „mocy przerobowych” – brakuje ludzi, którzy mogliby na spokojnie przygotować dokumentację, wniosek, montaż finansowy pod nowe zadania.

Dlatego realne prace nad przedszkolem ruszą dopiero wtedy, gdy nabór jesienny zostanie „przyklepany”, co pewnie będzie miało miejsce wiosną 2026 roku.

Co z tego wynika na przyszłość?
Można na to spojrzeć pozytywnie:
• miasto nie rzuciło się na projekt w ciemno,
• sprawdzało budżet, obserwowało wpływy i wydatki,
• finalnie zdecydowało się zawalczyć o 5,1 mln zł dotacji na przedszkole – lepiej późno niż wcale.

Ale z tej historii można też wyciągnąć kilka ważnych wniosków:

1. Potrzebujemy w urzędzie ludzi od projektów unijnych.
Nie tylko księgowych i „od dróg”, ale też osoby, które pilnują harmonogramów naborów, przygotowują dokumentację z wyprzedzeniem i dbają, by inwestycje społeczne (jak przedszkole) nie ginęły w cieniu wielkich asfaltów.

2. Radni powinni widzieć pełny obraz inwestycji.
Jeśli w budżecie na 2025 rok wpisujemy tylko 130 tys. zł na „przedszkole”, a realny projekt to 6 mln zł z wkładem własnym 0,9 mln zł, to radnym trudniej jest ocenić prawdziwe skutki finansowe takiej decyzji.

3. Ostrożność jest dobra, ale nie może oznaczać paraliżu.
Czasem trzeba powiedzieć wprost: „Tak, bierzemy to na klatę, bo chodzi o komfort dzieci i oszczędności na ogrzewaniu przez następne 20 lat”.

Reasumując

Można więc uczciwie powiedzieć:
• tak, burmistrz zachował się ostrożnie, zwlekając z decyzją o starcie w projekcie do momentu, gdy obraz finansów miasta był bardziej klarowny;
• tak, przy odrobinie wysiłku i zmianie priorytetów gmina była w stanie udźwignąć wkład własny około 0,9 mln zł – zwłaszcza rozłożony na kilka lat;
• tak, w urzędzie widać problem z „mocami przerobowymi” – zbyt wiele zadań, za mało ludzi do ich spokojnego przygotowania. A jeszcze taki jeden dziennikarz zawraca im głowę swoimi zapytaniami 😉

Najważniejsze jednak jest to, żeby przedszkole w końcu doczekało się tej termomodernizacji, a w kolejnych latach miasto planowało podobne projekty z większym wyprzedzeniem – tak, by i burmistrz, i radni, i mieszkańcy wiedzieli, na co nas stać, zanim uciekną kolejne unijne nabory.

Oryginalny post na Facebooku

AUTOR

Wojciech Wolański

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *