Historia miasta zapisana jest nie tylko w murach i kronikach, ale też w miejscach ciszy — dawnych cmentarzach. W kronice Landsbergu odnajdujemy kilka wzruszających zapisów o tych miejscach spoczynku. Oto parę fragmentów poświęconych naszym cmentarzom.
1. „Alter Friedhof” – stary cmentarz przykościelny (s. 119, ok. 1870 r.)
Na stronie 119 kronikarz opisuje wykonanie studni na starym cmentarzu na Angerze, czyli na dawnym placu przykościelnym. Celem było ułatwienie pielęgnacji grobów.
„Na starym cmentarzu na Angerze wykopano studnię.
Przez długie lata męczyliśmy się, przynosząc wodę z nisko położonego Röhrfließ (strumienia), aby podlewać nasze groby na wysoko położonym cmentarzu — nieraz kosztowało to wiele potu i wysiłku.
Wtedy postanowiłem, z pomocą magistratu i rady parafialnej, zbudować tam nową studnię.
Nie przyszło to łatwo — wymagało wielu starań i licznych zabiegów, by zebrać środki na ten wspólny cel. Jednak udało się: magistrat przekazał materiały – deski i belki, a rada parafialna zgodziła się pokryć koszty.
Wkrótce studnia została wykopana i okazało się, że daje ona dostateczną ilość wody.
Przyjaciel Teichert, członek rady parafialnej, nasz szanowany rachmistrz i kasjer z Towarzystwa Pożyczkowego, wiernie służył mi swą praktyczną radą.
Już teraz uścisnęło mi dłoń wielu ludzi, dziękując pięknie w imieniu swoich bliskich, którzy śpią na cmentarzu.
Ach, jakże wielka będzie radość, gdy w przyszłym roku groby pokryją się zielenią, a kwiaty znów zakwitną!”
To bardzo osobisty wpis – kronikarz sam brał udział w tej inicjatywie i wspomina o wdzięczności mieszkańców. Ten cmentarz znajdował się bezpośrednio przy kościele pw św. Agaty, obecnie Cerkiew Podwyższenia Krzyża Świętego, w samym sercu miasta.
2. Rozszerzenie cmentarza przy Buchholzer Weg (s. 27, 1831 r.)
W opisie wydarzeń z roku 1831 znajduje się informacja o powiększeniu starego cmentarza przy drodze na Buchholz (dzisiejsza ul. Kardynała Wyszyńskiego).
„W tym roku tak zwany stary cmentarz przy drodze na Buchholz [Bukowiec] został powiększony o jedną trzecią.
Poświęcenie pierwszego pochówku na nowym terenie odbyło się wraz z uroczystością poświęcenia.”
Było to już poza murami miasta — cmentarz parafialny dla nowych pochówków, który służył przez kolejne dziesięciolecia.
3. Jüdischer Kirchhof – cmentarz żydowski (s. 179, ok. poł. XIX w.)
Kronikarz opisując budowę kaplicy wspomina, że znajdowała się w pobliżu starego cmentarza żydowskiego, przy tzw. „ogrodzie Kohna” (Kohnscher Garten).
„Stara kaplica żydowskiego cmentarza leży po lewej stronie, obok tak zwanego Kohnowskiego Ogrodu.”
To jedyna wzmianka o cmentarzu żydowskim w kronice – jego położenie odpowiada rejonowi dzisiejszej ul. Gen.Władysława Sikorskiego (obok przychodni).
4. Begräbnis-Zünfte – Cechy Pogrzebowe (s. 239)
Kronikarz poświęca cały rozdział dawnym cechom pogrzebowym (tzw. „gildie pogrzebowe”), które od XVII wieku organizowały pochówki mieszkańców.
Odnowienie statutów cechu pogrzebowego
Starszym cechu (Aeltermann) był chirurg Gottfried Scheffler, jego zastępcą (Compan) — mistrz stolarski Lam. Balzer, a asesorem (czyli członkiem zarządu) — kupiec i radny miejski Gustav-Adolph Mocin.
Magistrat miasta składał się wówczas z: burmistrza Buchhorna, wiceburmistrza Juliusa Ohlenschlägera, radnego i kupca Zandera oraz radnego i właściciela sklepu przemysłowego G. Ad. Mocina.
„Ten cech, podobnie jak wszystkie pozostałe, zajmował się dawniej również kopaniem grobów, aż do czasu, gdy przy kościele zatrudniono osobnego grabarza. Grabarz ten musiał także obsługiwać miech (miech powietrzny) organów kościelnych i sprawować nadzór nad cmentarzami. Urząd ten nosił specjalną nazwę: Todtengräber – grabarz.”
Cechy pogrzebowe jako instytucje kościelne
„Cechy pogrzebowe są właściwie instytucjami kościelnymi, gdyż całkowicie podporządkowują się duchowi i porządkowi Kościoła. Ich członkowie są i pozostają uczciwymi obywatelami, wzorem dla innych. Wszystko zaczynają w imię Boga i Jezusa, o czym świadczą protokoły z zebrań ich cechowych ‘ław’.
Ich szaty i skrzynie znajdują się w kościele, a nosze pogrzebowe ustawione są w wieży kościelnej. Przygotowują groby, modlą się przy nich, i rzucają do grobu trzy garście poświęconej ziemi.”
(s. 239)
Sprzęty pogrzebowe („Grabgeräthe”)
Za moich czasów cech Kollerzunft przeżywał rozkwit dzięki swojemu asesorowi, radnemu G. A. Mocinowi. Zakupiono wtedy nowe wyposażenie:
„Całuny i pokrycia trumien ozdobione białymi szklanymi paciorkami, pióropusze (flohr) przy kapeluszach tragarzy i na ich laskach pogrzebowych. Wszystko, co stare i pożółkłe, odnowiono i odświeżono. Nawet wóz pogrzebowy zaprzężony w cztery konie zakupiono niedawno z Eylau. Dzięki temu cech może dziś z pełnym przepychem odprowadzać zmarłych do grobu.”
Pierwszym, który został przewieziony nowym wozem, był starszy cechu Heckmann, o którego nagłej śmierci — jak zapowiada kronikarz — opowie w następnym roku.
(s. 240)
Świece ołtarzowe z wosku i stearyny
„Bliski związek cechów z Kościołem widać także w tym, że karali oni swoich członków karami przynoszącymi korzyść Kościołowi, na przykład nakładając obowiązek przekazania funta wosku pszczelego, z którego dawniej wyrabiano świece ołtarzowe. Dziś używa się już tańszych świec stearynowych z fabryk.”
W chwili, gdy kronikarz to pisał, zarząd Kollerzunft stanowili:
starszy cechu: mistrz rymarski i tapicer August Bittcher, zastępca (Compan): mistrz tokarstwa Heinrich Kosakowsky, asesor (zastępca przy kasie miejskiej): kasjer miejskiej kasy (Rendant) August Rudolph Podehl.
(s. 240)
5. Pogrzeb majora von Creytz (s. 266–267, rok 1872)
Kronikarz opisuje uroczysty pogrzeb zasłużonego mieszkańca miasta, majora von Creytz.
Z tekstu wynika, że odbył się on na starym cmentarzu, tym samym, na którym wcześniej wykopano studnię.
„Ogromny pochód żałobny ze wszystkich stanów naszego miasta i okolic towarzyszył trumnie.
Cech tragarzy postanowił nie pobierać opłaty i bezinteresownie poniósł szczątki swego dawnego współobywatela na cmentarz.
Kto ciekaw, by to wszystko zobaczyć w rzeczywistej postaci, niech pójdzie na stary cmentarz…”
Opis ma wymiar nie tylko dokumentalny, lecz także emocjonalny — to hołd dla mieszkańca i dla samego miejsca spoczynku.