Jestem więcej niż pewien, że absolutnie każdy z Państwa zrobiłby wszystko, aby nie ponosić kosztów własnej nieterminowości. Własny pieniądz ogląda się trzy razy przed wydaniem, zwłaszcza gdy nie ma się go za dużo.
W przypadku urzędu jest inaczej. Kosztów błędów, opóźnień i sporów sądowych nie ponoszą z własnej kieszeni osoby odpowiedzialne za prowadzenie spraw. Płaci budżet miasta, czyli wszyscy mieszkańcy.
Miasto musiało już zwrócić 800 zł kosztów postępowań dotyczących bezczynności w sprawach o informację publiczną. Pod koniec wczorajszej sesji zbulwersowana radna Alina Rumbuć stwierdziła krótko: „można było wydać mądrzej te pieniądze, np. na piaskownicę dla dzieci”.
Zamieszczam zestawienie kolejnych ośmiu spraw, które już dziś kwalifikują się do skierowania do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Jeżeli sąd podzieli moje stanowisko, co uważam za bardzo prawdopodobne, miasto może zostać obciążone kolejnymi 800 zł kosztów. Kolejna piaskownica dla dzieci. Albo huśtawka.
W każdej z tych spraw wzywałem urząd do respektowania prawa i udzielenia odpowiedzi. W niektórych robiłem to dwukrotnie. W części spraw urząd kilkakrotnie przedłużał termin odpowiedzi, po czym nie dotrzymywał również terminu wyznaczonego przez siebie.
Zrobię to więc po raz ostatni — publicznie.
Burmistrzu Kostka! Proszę o odpowiedź na te wnioski.
Jeżeli do końca soboty 29 sierpnia nie zostaną prawidłowo załatwione, w poniedziałek 31 sierpnia skieruję te osiem spraw do WSA.
Co powie Pan wtedy mieszkańcom? Że nie ma pieniędzy na piaskownicę, huśtawkę albo inne potrzebne rzeczy?
A może tym razem, zamiast obciążać skutkami mieszkańców, ustali Pan, kto odpowiada za wielokrotne przekraczanie terminów, i wyciągnie wobec tych osób konsekwencje służbowe?