Interwencje

KTO MA KLUCZ? Dzikie wysypisko na miejskich działkach — sprawy ciąg dalszy

Kilka tygodni temu, 14 i 15 maja 2026 r., opisywałem teren miejskich działek nr 104/1 i 104/2, na których znajdowały się odpady: gruz budowlany, ziemia, gałęzie, elementy betonowe, tworzywa sztuczne i inne śmieci. Z relacji świadków wynikało, że część odpadów mogła trafiać tam przy okazji prac wykonywanych na rzecz miasta, dlatego skierowałem w tej sprawie pytania do właściwych organów.

Pytania sformułowałem publicznie w artykule z 14 maja, bo złożenie ich w formie wniosku o dostęp do informacji publicznej najpewniej skończyłoby się długą batalią o odpowiedź.

Jacek Przemysław Kostka, jako burmistrz, ma ustawowy obowiązek załatwiania wniosków o informację publiczną. Tymczasem od połowy lutego każdy mój wniosek kończy się decyzją odmowną. Odwołuję się więc do SKO i wygrywam kolejne sprawy — aktualnie bilans wynosi 27:0 dla mnie.

O tym napiszę szerzej osobno, bo przy powtarzającym się naruszaniu ustaw w grę może wchodzić nawet procedura z art. 96 ust. 2 ustawy o samorządzie gminnym, skutkująca odwołaniem burmistrza z urzędu przez Prezesa Rady Ministrów na wniosek wojewody.

Sprawa jest istotna, bo własność działki nie oznacza, że można dowolnie gromadzić na niej odpady. Jeśli teren należący do gminy był faktycznie wykorzystywany jako nieformalne miejsce zwożenia gruzu, ziemi czy śmieci, mieszkańcy mają prawo wiedzieć, kto o tym decydował, czy istniały wymagane zgody i kto ponosi odpowiedzialność za uprzątnięcie terenu.

Jest to tym bardziej wymowne, że mówimy o obszarze przedstawianym kiedyś jako potencjalna wizytówka inwestycyjna Górowa Iławeckiego — miejscu, gdzie miała powstać strefa ekonomiczna.

Na publiczne pytania burmistrz nie odpowiedział. Zgrzyta mi to z tym, co włodarz publicznie stwierdził na ostatniej sesji rady miasta. Cytuję: „Jak zawsze nie mam nic do ukrycia". Skoro nie ma, to dlaczego boi się odpowiedzieć? Hmm…

Wysłałem też równolegle pisma do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska (RDOŚ) i Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska (WIOŚ).

Z odpowiedzi RDOŚ wynika, że działki te są własnością Gminy Miejskiej Górowo Iławeckie. Gmina poinformowała RDOŚ, że 18 maja 2026 r. usunięto z tego terenu 4,18 tony odpadów budowlanych. Zadeklarowano też, że cały teren ma zostać uprzątnięty do 30 czerwca 2026 r.

Urząd przekazał również, że w celu ustalenia sprawcy złożono zawiadomienie do Komisariatu Policji w Górowie Iławeckim.
Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w Olsztynie poinformował, że przed moim zgłoszeniem nie posiadał wcześniejszych informacji ani dokumentów dotyczących tego miejsca. Po zgłoszeniu przeprowadzono jednak kontrolę. Kurier Górowski wystąpił o udostępnienie dokumentów z tej kontroli, w tym protokołu oraz korespondencji kierowanej do gminy.

Nie przesądzam, kto odpady zdeponował. Od tego są właściwe organy. Zadziwiające jest jednak to, że przez osiem lat — co potwierdzają archiwalne zdjęcia satelitarne — urząd się nie zorientował, że na miejskich działkach powstało dzikie wysypisko.

Trudno mi też uwierzyć, że burmistrz ani nikt z Urzędu Miasta nie zauważył, jadąc ulicą Kaliningradzką, co się tam dzieje. Urząd nie zainteresował się tym również po jesiennej wizycie w ratuszu pana Janka — właściciela sąsiedniej działki.

A może prawdą jest to, co twierdzą informatorzy: że władze doskonale wiedziały, co tam się dzieje, bo odpady miały być zwożone przez pracowników miasta, a dostępu do terenu bronił szlaban z wielką, pordzewiałą kłódką. Kto ma do niej klucz?

Ciekawe, co ustalą policjanci z górowskiego komisariatu.
Liczę na ich profesjonalizm!

Oryginalny post na Facebooku

AUTOR

Wojciech Wolański

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *