W pierwszym odcinku pokazaliśmy, że polityka mieszkaniowa nie zatrzymała kurczenia się Górowa Iławeckiego. Teraz pora na pytanie jeszcze ważniejsze: czy przez ostatnie lata miasto miało jakikolwiek realny pomysł na rozwój gospodarczy?
Bo pieniędzy z zewnątrz nie brakowało. Były fundusze unijne, były programy, były projekty, były kolejne dokumenty strategiczne. Miejska diagnoza podaje, że w perspektywie 2014–2020 podpisano 232 umowy o dofinansowanie projektów realizowanych przez beneficjentów z Górowa Iławeckiego, z czego aż 228 w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego województwa warmińsko-mazurskiego, o łącznej wartości 87,7 mln zł.
Na papierze wszystko się więc zgadzało. W praktyce jednak trudno oprzeć się wrażeniu, że Górowo nie miało spójnej wizji, tego, co właściwie te pieniądze miały dać. Co miało tu powstać? Jaki miał być gospodarczy profil miasta? Gdzie miały pojawić się nowe miejsca pracy? Jak przyciągnąć inwestorów? Jak zatrzymać ludzi?
Oficjalne dokumenty mówią o rozwoju. Rzeczywistość jest jednak inna.
Najlepiej pokazują to dane o przedsiębiorczości. Według danych GUS liczba podmiotów wpisanych do rejestru wzrosła z 370 w 2012 roku do 445 w 2024 roku, po czym w 2025 roku spadła do 441. Na pierwszy rzut oka można powiedzieć: nie jest źle, firm jest więcej.
Ale to tylko połowa prawdy. Druga jest dużo mniej optymistyczna.
Niemal cały ten „rozwój” opiera się na mikrofirmach. W 2025 roku aż 419 z 441 podmiotów to firmy zatrudniające do 9 osób. Podmiotów średnich, zatrudniających od 50 do 249 osób, są zaledwie trzy. Trzon lokalnej gospodarki stanowią drobne działalności, często jednoosobowe.
Osób fizycznych prowadzących działalność gospodarczą było 175 w 2012 roku, 224 w 2024 roku i 220 w 2025 roku. Widać to też w dynamice zmian: w 2024 roku zarejestrowano 32 nowe podmioty, a wyrejestrowano 15; w 2025 roku — 26 nowych i już 24 wyrejestrowane. Nawet tam, gdzie pojawia się ożywienie, nie wygląda ono na trwały przełom.
To nie jest obraz miasta, które zbudowało silny lokalny rynek pracy. To obraz miasta, w którym ludzie próbują radzić sobie sami — przez małe firmy, handel, usługi, budowlankę i samozatrudnienie.
To bardziej gospodarka przetrwania niż gospodarka rozwoju.
I tu wychodzi największa słabość wieloletniej polityki. Fundusze zewnętrzne były, ale nie przełożyły się na trwałą zmianę struktury gospodarczej.
Słabość lokalnej gospodarki widać również w finansach miasta. Wpływy z podatku CIT – czyli podatku płaconego przez firmy – są w Górowie symboliczne i wynoszą zaledwie około 120 tys. zł rocznie. Oznacza to, że lokalna baza przedsiębiorstw jest bardzo mała.
W praktyce co najmniej 60 proc. bieżącego funkcjonowania miasta opiera się na udziałach w PIT i CIT oraz subwencji z budżetu państwa, a po doliczeniu dotacji zależność od pieniędzy centralnych jest jeszcze większa. Mówiąc wprost, miasto w dużej mierze funkcjonuje dzięki kroplówce z budżetu państwa.
Problemem nie jest sam brak pieniędzy. Problemem jest brak kierunku. Czym innym jest zdobywać dofinansowanie na kolejne zadania, a czym innym mieć strategię.
W dokumencie „Strategia rozwoju społeczno-gospodarczego Gminy Miejskiej Górowo Iławeckie do roku 2030” znajdziemy projekty potrzebne i pożyteczne: rewitalizację przestrzeni miejskiej, inwestycje wodociągowe, e-usługi, kulturę, szkołę, drogi i przestrzeń publiczną.
Nikt rozsądny nie stwierdzi, że wodociąg, cyfryzacja urzędu czy szkoła są zbędne. Problem polega na czym innym: z tych projektów nie wyłania się żadna spójna wizja gospodarcza miasta.
Droga, chodnik czy parking mogą wspierać rozwój — ale tylko wtedy, gdy są elementem większego planu. Gdy wiadomo, gdzie przyciągnąć handel, usługi, inwestora i nowych mieszkańców.
W Górowie tej logiki nie widać. Sama strategia wyraźnie to potwierdza. Diagnoza, na której opiera się dokument, stwierdza wprost: na terenie Górowa Iławeckiego nie znajdują się wyznaczone strefy przedsiębiorczości. W analizie SWOT słabości miasta wymieniono niski stopień atrakcyjności inwestycyjnej.
W strategii nie ma nawet odrębnego celu strategicznego poświęconego gospodarce. Cztery główne cele dotyczą przestrzeni, środowiska, bezpieczeństwa i aktywności mieszkańców.
Co więcej, dokument pokazuje, jak skromnie rozumiano tu rozwój gospodarczy. W części poświęconej własnemu Obszarowi Strategicznej Interwencji pod nazwą „Mała przedsiębiorczość” zapisano, że jednym z terenów z potencjałem rozwojowym jest Targowisko Miejskie.
Dokument stwierdza wprost, że miasto poprzez zagospodarowanie targowiska miało poprawić jego estetykę, zwiększyć liczbę sprzedawców i kupujących, poprawić warunki handlu, wesprzeć przedsiębiorczość mieszkańców i tworzyć miejsca pracy.
Strategia obowiązuje od 2021 roku. Na targowisku — do dziś nie zrobiono nic.
To bardzo wiele mówi. Tam, gdzie można było oczekiwać konkretnych planów przyciągania inwestorów, tworzenia stref aktywności gospodarczej, przygotowania terenów pod większy biznes czy budowania przewagi konkurencyjnej miasta, strategia schodzi do poziomu targowiska. A nawet i z tym targowiskiem, po kilku latach od uchwalenia dokumentu, nie widać żadnych efektów.
Od lat powtarza się hasła o rozwoju, rewitalizacji i podnoszeniu jakości życia. Tyle że z tych deklaracji nie wyłania się odpowiedź na pytanie: jakie ma być gospodarcze Górowo za 10 czy 15 lat?
Miasto usługowe? Mały ośrodek przedsiębiorczości? Miejsce przyjazne inwestorom? Punkt przyciągający pracowników zdalnych niskimi kosztami życia i dobrą infrastrukturą? Cokolwiek? Trudno to dostrzec.
Zamiast tego widać zbiór projektów, które istnieją obok siebie, ale nie składają się w jedną całość. Jest dokument strategiczny, ale nie widać strategicznego myślenia. Są inwestycje, ale nie widać gospodarczego celu. Są unijne fundusze, ale nie widać trwałego efektu rozwojowego.
I dlatego po latach można postawić niewygodne, ale uczciwe pytanie: czy fundusze europejskie w Górowie naprawdę służyły rozwojowi gospodarczemu miasta, czy raczej finansowały kolejne potrzebne, lecz rozproszone zadania bez wspólnej wizji?
Jeżeli po tylu latach nadal nie ma silniejszej lokalnej gospodarki, nadal nie ma wyraźnego impulsu inwestycyjnego, nadal nie ma większych pracodawców, a przedsiębiorczość opiera się głównie na mikrofirmach — odpowiedź nasuwa się sama.
Nie ma większych pracodawców. Nie ma strefy przedsiębiorczości. Nie ma silnej bazy firm. Jest natomiast gospodarka oparta głównie na mikroprzedsiębiorczości i samozatrudnieniu. A tam, gdzie nie ma pracy i perspektyw na nią — ludzie po prostu wyjeżdżają.
Unijne pieniądze w Górowie były. Projekty były. Dokumenty strategiczne też. Miasto wypiękniało, ale staje się gospodarczą pustynią. Miastem bez perspektyw. Miastem emerytów i rencistów.
I to dzieje się właśnie w przyspieszonym tempie w Górowie pod rządami Jacka Przemysława Kostki.
Ps. Proszę o udostępnianie.
