„[..] A Pan, który to publikuje, delikatnie mówiąc, zafiksował się na punkcie Pana Burmistrza i na wszystkie osoby sprzyjające, pracujące na rzecz miasta, chce w ten sposób uważam upodlić. Także nie ma na to naszej zgody."
O, to jest bardzo mocne stwierdzenie, szanowna Pani Gorzycka. Gdybym był na Pani miejscu, to mocno bym się zastanowił, czy mogę coś takiego publicznie powiedzieć.
Zanim rozłożę tę wypowiedź na czynniki pierwsze, zdefiniuję, kim Pani jest i kim jest ten Pan Hejter, czyli ja, bo to mocno ustawia analizę.
Jest Pani pracownikiem samorządowym na kierowniczym stanowisku, w organie zależnym gminy (MCUS). Powinna więc Pani mieć podstawową znajomość prawa administracyjnego, ustawy o dostępie do informacji publicznej oraz w pewnym zakresie prawa prasowego.
To, że nie zna Pani ustawy o dostępie do informacji publicznej, udowodniła Pani, formułując całkowicie wadliwą odmowę udzielenia informacji publicznej. Musiałem wnioskować o prawidłowe jej sformułowanie.
Pisząc o mnie jako o osobie zafiksowanej na punkcie burmistrza i chcącej jego oraz inne osoby pracujące na rzecz miasta upodlić, udowadnia Pani swoją całkowitą nieznajomość ustawy Prawo prasowe.
Troszkę złośliwie stwierdzę, iż bez tej wiedzy nie miałaby Pani czego szukać w MCUS w Gdańsku czy też innym większym mieście. Nie musi Pani studiować całej tej ustawy — zapraszam do zapoznania się z manifestem redakcji KG, który jest przypięty na górze strony. Tam wszystko jest wyjaśnione w bardzo przystępny sposób.
Teraz o tym panu. Hejterze.
Ten Pan jest wydawcą i redaktorem tytułu prasowego zarejestrowanego w Sądzie w Olsztynie. Jest prawnie chroniony wspomnianą ustawą prasową. Ustawa uprawnia go również do krytyki prasowej, zwłaszcza organów publicznych.
Burmistrz jako organ wykonawczy, mający największy wpływ na to, co dzieje się w tym mieście, może być z mocy tej ustawy w pełni oceniany, podobnie jak Pani i instytucja, którą Pani kieruje — MCUS.
Krytyka prasowa jest nie tylko prawem, ale i obowiązkiem dziennikarza. Ustawa prawo prasowe (PP) wprost stanowi, że prasa realizuje prawo obywateli do ich rzetelnego informowania, jawności życia publicznego oraz kontroli i krytyki społecznej.
Dziennikarz ma prawo — i powinność — zbierać i publikować informacje o działalności organów władzy publicznej oraz instytucji finansowanych ze środków publicznych. Krytyka prasowa jest zgodna z prawem, jeżeli jest rzetelna i służy społecznie uzasadnionemu interesowi.
Nie musi być miła. Nie musi być wygodna. Musi być prawdziwa. Określanie rzetelnej krytyki prasowej mianem „hejtu" lub „upodlania" jest nie tylko błędem językowym — jest próbą zakłócenia konstytucyjnie chronionej wolności prasy. A to, Szanowna Pani Dyrektor, jest już zupełnie inną rozmową — tą, którą prowadzi się przed sądem.
Biorąc udział w inicjatywie burmistrza (bo nie wątpię, że to jest jego inicjatywa) mającej na celu zdyskredytowanie dziennikarza, może się Pani narazić na odpowiedzialność z art. 44 PP, cytuję: „1. Kto utrudnia lub tłumi krytykę prasową — podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności."
Pani zgoda w temacie mojej działalności nie ma zupełnie żadnego znaczenia. Jestem i będę zafiksowany na burmistrzu i innych organach gminnych, na MCUS również.
Takiego obowiązku podjąłem się całkowicie dobrowolnie i podkreślam to – charytatywnie, chcąc, aby to miasto nie zmierzało do upadku, co teraz niestety dzieje się w trybie przyspieszonym pod rządami Jacka Przemysława Kostki.
Udowodniłem to bezspornie, bazując na niepodważalnych danych liczbowych uzyskanych między innymi z Ratusza, w artykułach dostępnych na KG. Burmistrz nie potrafi z nimi polemizować, a jako że obnażają one jego zafałszowaną narrację, próbuje po raz kolejny zdyskredytować kogoś, kto śmie wytknąć mu prawdę.
Proszę się naprawdę dobrze zastanowić, czy chce Pani brać udział w tym zagrożonym konsekwencjami prawnymi procederze. Dura lex, sed lex.
Ciąg dalszy nastąpi jutro i to będzie finał, coda, kropka nad i.