Przy ulicy Podleśnej, za garażami osiedla Bema, od dłuższego czasu zalega dzikie wysypisko odpadów. Na problem zwrócił nam uwagę jeden z mieszkańców, który przesłał do redakcji zdjęcia dokumentujące stan tego miejsca.
„Mając PSZOK na miejscu, ale po co wozić, lepiej wyrzucić za garaż i spokój" — ironizuje autor listu. „Wielce miastowi, na wiosce to im śmierdzi, bo my z miasta jesteśmy" — dodaje.
Czytelnik zwraca uwagę na coś więcej niż tylko kwestię higieniczną. W jego ocenie ulica Podleśna i jej okolice to „ciemna strona miasta" — miejsce, które wypadło z pola widzenia zarówno mieszkańców, jak i władz. „Myślę, że za wjazdem na osiedle Bema nikt problemu w tragicznym stanie ulicy i syfem przy niej nie widzi" — pisze.
Tym bardziej zastanawia fakt, że — jak wskazuje korespondent — w bezpośrednim sąsiedztwie zamieszkuje radny Rady Miasta, a także teść burmistrza. Parę dni temu burmistrz Kostka stwierdził w Bartoszycach, że mieszkańcy domów w Górowie widzą przy dobrej widoczności granicę z Rosją.
Nie trzeba jednak patrzeć tak daleko — wystarczy udać się do granic miasta ulicą Podleśną. Tu zaczyna się wschód.
