Opinie / felietony

OPERACJA SIĘ POWIODŁA, ALE PACJENT ZMARŁ

Każdy, kto czyta regularnie książki, wie jak ważną funkcję pełni biblioteka. Zwłaszcza czytelnicy z długim stażem, tacy jak ja, wspominają lata młodości, kiedy odwiedzali świątynie słowa pisanego. Burmistrz Kostka, polonista z wykształcenia, poeta z zamiłowania, miłośnik od pacholęcia książek, opowiadał mi, jak to wagarował, spędzając czas na czytaniu książek w bibliotece.

W 2023 r. burmistrz podjął samodzielnie decyzję o przeniesieniu biblioteki miejskiej z budynku na Sikorskiego do piwnic w nowo wyremontowanym ośrodku kultury. Dla mnie i dla bardzo wielu innych osób decyzja zupełnie niezrozumiała wręcz …. barbarzyńska. Burmistrz motywował to koniecznością cięcia kosztów.

W Polsce model zamkniętych magazynów, gdzie czytelnicy zamawiają książki w recepcji, a te są dostarczane z magazynu, dominuje w bibliotekach naukowych i specjalistycznych (ok. 700–800 placówek), takich jak uniwersyteckie, PAN czy instytutów badawczych. Priorytetem jest tu ochrona cennych i rzadkich zbiorów.

Natomiast przytłaczająca większość bibliotek publicznych (ponad 7600 placówek) działa w otwartym modelu – czytelnik samodzielnie przegląda i wybiera książki z regałów, co sprzyja spontanicznemu czytelnictwu. Wyjątki w bibliotekach publicznych zdarzają się rzadko i dotyczą zwykle tylko szczególnie wartościowych zbiorów regionalnych lub zabytkowych.

Przeczesałem wraz z moimi asystentkami cały polski Internet i nie znaleźliśmy ani jednego przykładu biblioteki publicznej działającej w modelu zamkniętym. Prawdopodobnie Górowo jest tu ewenementem.

Postanowiłem po 2 latach, przyjrzeć czy przekształcenie dało zamierzony efekt, czy też może jest jak w klasycznym powiedzeniu: „operacja się powiodła, ale pacjent zmarł". Przeanalizowałem więc wraz z moimi asystentkami dane finansowe z ratusza. Powstał raport, do którego linki podaje poniżej:

Raport w postaci pliku pdf:
https://drive.google.com/file/d/1eUMZNx538S-VGnnpeVGaVbIQOzRFYfY_/view?usp=sharing

Można go streścić pokrótce tak:

„W latach 2020–2021 biblioteka funkcjonowała w równowadze finansowej, jednak od 2022 roku narastał deficyt – z 18,5 tys. zł do niemal 58,1 tys. zł w 2024 r. Po uwzględnieniu inflacji obraz jest jeszcze bardziej wymowny: realna wartość dotacji gminy w latach 2020–2023 systematycznie malała, podczas gdy koszty rosły.

Przez cały okres budżet zdominowany był przez koszty osobowe, które w 2024 roku pochłonęły blisko 85% wszystkich wydatków. Warto odnotować, że przeniesienie biblioteki do nowej siedziby – widoczne w zestawieniu jako zniknięcie pozycji czynszu w 2024 r. – nie przyniosło wymiernych oszczędności: łączne koszty działalności były w tym roku najwyższe w całym analizowanym okresie.

Plan dotacji na 2025–2026 zakłada istotny skok – odpowiednio 240 i 243 tys. zł wobec 170 tys. zł wykonanych w 2024 r., co nominalnie oznacza wzrost o ponad 40%. Czy kwota ta wystarczy na pokrycie kosztów, pozostaje jednak pytaniem otwartym, gdyż dokumenty budżetowe nie zawierają szczegółowego planu finansowego z rozbiciem na kategorie wydatków.”

Operacja się udała, a pacjent?
Spójrzmy na pacjenta, czy chce mu się dalej chodzić do biblioteki…

Pochyliłem się więc nad danymi statystycznymi GUS z lat 2020–2024. Porównałem stan czytelnictwa w Górowie na tle innych gmin w powiecie bartoszyckim. To również znalazło się w raporcie.

Pokrótce wygląda to tak:
„Górowo Iławeckie pozostaje zdecydowanym liderem czytelnictwa w powiecie bartoszyckim – wskaźnik zarejestrowanych czytelników na 1000 mieszkańców wynosił w latach 2020–2024 od 284 do 326, czyli 2–3 razy więcej niż w pozostałych miastach powiatu i wielokrotnie więcej niż na terenach wiejskich.

Jednocześnie jest to jedyne miasto w powiecie, gdzie wskaźnik ten spadł – o 37 punktów, czyli o 11,5%. W tym samym czasie w pozostałych ośrodkach miejskich czytelnictwo rosło, najsilniej w Sępopolu (+59%) i Bisztynku (+17,7%), przez co przewaga Górowa wyraźnie się kurczy.

Również wskaźnik wypożyczeń na jednego czytelnika (23,3 wol./czyt. w 2024 r.) plasuje Górowo dopiero na trzecim miejscu w powiecie, za Bartoszycami i Bisztynkiem. Oznacza to, że choć biblioteka w Górowie wciąż obsługuje proporcjonalnie najwięcej czytelników, jej dotychczasowa dominacja słabnie – i to w momencie, gdy w całym powiecie aktywność czytelnicza rośnie."

Jednym słowem wszędzie rośnie, a w Górowie maleje. Dlaczego? Zaryzykuję twierdzenie, że czytelnikom nie chce się chodzić do takiej zmechanizowanej biblioteki, działającej jak paczkomat. Tak przynajmniej jest w moim przypadku.

Górowska świątynia słowa została zaorana w imię iluzorycznych oszczędności. Pacjent zmarł. Miało być dobrze, a wyszło jak zwykle albo, parafrazując – marny to gospodarz, którego oko konia nie tuczy.

ps. Jest jeszcze jeden aspekt sprawy, i to dość istotny – ile kosztowała operacja przenosin. Wysłałem wczoraj zapytanie do ratusza. Jak tylko dostanę odpowiedź, podzielę się z państwem odpowiedzią. Mam tylko nadzieję, że pan sekretarz znowu nie nawkłada mi, za moją upierdliwość.

Oryginalny post na Facebooku

AUTOR

Wojciech Wolański

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *