1867
Łagodna zima. Jesteśmy teraz w połowie lutego i tylko przez kilka dni mieliśmy silniejszy mróz, lecz nie większy niż 12 stopni [12 stopni Réaumura mrozu” to około −15°C]. Pogoda jest tak zmienna, że każdego dnia bywa inna.
Poświęcenie kaplicy katolickiej
Od wprowadzenia reformacji nie odbywało się tu żadne katolickie nabożeństwo. Tym większym wydarzeniem było więc to, że w niedzielę, dnia 24 lutego, mogło nastąpić poświęcenie kaplicy urządzonej w prywatnym domu dla niedawno ukonstytuowanej gminy katolickiej.
Sprawozdawca [kronikarz] , będący protestantem, uczestniczył w uroczystości jako komisarz magistratu i doznał wielkiego zbudowania [ został głęboko poruszony duchowo / umocniony religijnie] podczas nabożeństwa.
Akt poświęcenia odprawił archiprezbiter Wobke z Heilsberga (Lidzbarka) wraz z jeszcze pięcioma duchownymi. Śpiewacze zgromadzenie (kapela) z Heilsberga uświetniło uroczystość wykonaniem poruszających pieśni.
Na razie nabożeństwa prowadzić będą duchowni warmińscy mieszkający najbliżej i odbywać się one będą co 14 dni, jednak przewiduje się ustanowienie osobnego proboszcza. Budowa kościoła także zapewne nie każe na siebie długo czekać.
„Królewska Łąka” (Königswiese)
Magistrat i rada miejska (miejscy deputowani) powzięli uchwałę, by przekazać bractwu strzeleckiemu (Schützengilde) na potrzeby wyboru „króla strzelców” działkę leśnej łąki, która po drugim pokosie daje około 3 fuder* siana — za co władze zyskały sobie największą wdzięczność. Na razie przywilej ten ma trwać dziesięć lat. Działce nadano nazwę „Königswiese” — „Królewska Łąka”.
[ * Fuder – dawna jednostka „fur”/ładunku (tu: ilość siana „na fuder”; w praktyce miara gospodarska, zależna od regionu i wozu) ]
Obchody rocznicy bitwy pod Königsgrätz
Dnia 3 lipca przypadła rocznica bitwy pod Königsgrätz, którą uczczono z należną czcią. Odbyło się nabożeństwo, parada strzelecka, poczęstunek (posiłek) dla żołnierzy przebywających w Landsbergu (około 80 osób) oraz inne uroczystości.
Bitwa pod Königsgrätz doprowadziła do zakończenia bajecznie krótkiej kampanii, gdyż nieprzyjaciel został doszczętnie rozbity — i oto dla rozczłonkowanej niemieckiej ojczyzny zabłysła pierwsza gwiazda.
Rok pełen klęsk
Rok 1867 był rokiem pełnym nieszczęść. Można powiedzieć, że nie mieliśmy wcale wiosny. Aż do miesiąca czerwca panowała niemal bez przerwy zimna, deszczowa pogoda; jeszcze pod koniec maja pola wyglądały tak mało obiecująco, że każdego ogarniał strach i trwoga. Jednak po kilku ciepłych dniach natura nadrobiła zaległości i mogliśmy znów patrzeć w przyszłość z pewną nadzieją.
Lecz wtedy po raz kolejny spadły na ludzi lęk i przerażenie. Zaczęło padać, a zwłaszcza od Dnia Siedmiu Braci lało niemal codziennie strumieniami. Ucierpiały zarówno siano, jak i koniczyna; przez zalania łąk w wielu miejscach pierwszy pokos przepadł.
Ponadto zboże ozime nie może dojrzeć i czeka nas późne żniwo. Wskutek tych klęsk zboże ogromnie podrożało: żyto kosztuje dziś, 24 lipca, 3,15 za scheffel.
Od wczoraj, 23 lipca, nastała wreszcie normalnie sucha pogoda i teraz energicznie zbiera się siano i koniczynę, a także rzepik. Może niebo pozwoli nam jeszcze na jaką taką zbiórkę. Ufajmy najlepszemu!
Lata głodu
Jest Boże Narodzenie, gdy to zapisuję — nasze nadzieje nie spełniły się. Nastała wielka bieda, plony wypadły nad wyraz nędznie. Długotrwałe deszcze tak niekorzystnie wpłynęły na płody rolne, że wywołały wielką drożyznę.
Żyto kosztuje za scheffel 2 talary 25 srebrnych groszy, białe grochy 3 talary, ziemniaki 1 talar, owies 1 talar 10 srebrnych groszy; szarego grochu nie ma wcale.
Niech Bóg zmiłuje się nad ubogimi!
Dnia 16 grudnia otwarto tu stację telegraficzną.
Wedle spisu ludności przeprowadzonego przez rząd w grudniu 1867 r., Landsberg liczył 2946 dusz.