1861
Budowa stodół
Zapał budowlany w tym roku 1861 doszedł do najwyższego stopnia, tak iż przyjemnością było widzieć wszędzie tę wielką pracowitość i krzątaninę. Po pierwsze: siedemnaście stodół, które w roku ubiegłym spłonęły, odbudowano ponownie według planu odbudowy (retablissementplan) Królewskiego Rządu w Królewcu, i to w nowym stylu — z attyką (albo, jak w potocznym życiu się mówi: [słowo nieczytelne]).
Pomiędzy każdymi trzema do czterech stodół przebiega ulica ogniowa (pas przeciwpożarowy). Stodoły narożne zaopatrzono w mury ogniowe [?], a dachy wolno wykonywać jedynie z dachówki, albo w ogóle z twardego pokrycia; przy czym odtąd nie wolno już żadnego budynku kryć strzechą ani trzciną.
Nowa Scheunenstraße [okolice ul.Inwalidów Wojennych] prezentuje się bardzo ładnie i są to pierwsze stodoły tego rodzaju w prowincji.
Budowa domu strzeleckiego
Następnie przystąpiono do budowy już od dłuższego czasu projektowanego domu strzeleckiego w ogrodzie strzeleckim, na Anger (okolice ul. Ogrodowej 2). Wzniesiono go w stylu szwajcarskim, z werandą, i jest on wykonany wyłącznie w konstrukcji szachulcowej (fachwerk).
Mieści salon o powierzchni 40 stóp na 40 stóp, z dwiema galeriami, i służy bractwu strzeleckiemu jako lokal towarzyski i taneczny. Drewno dostarczyła hojność „ojców miasta” z lasu miejskiego, a pozostałe koszty pokryto częściowo dzięki akcjom po 10 talarów, które mają być sukcesywnie umarzane.
Plebania
Ponadto rozebrano stary, zrujnowany budynek plebanii, pospolicie zwany „Widdomem”, i w jego miejsce, zamiast dawnego domu szachulcowego, wzniesiono murowany w stylu nowoczesnym.
Stary był co prawda dwupiętrowy, jednak nie tak przestronny jak nowy jednokondygnacyjny, przy którym także nie mogło zabraknąć attyki. Materiał budowlany dostarczył patron kościoła, hrabia Schwerin z Wildenhofu, a resztę kosztów budowy poniosła gmina w łącznej sumie dwóch tysięcy talarów.
[dopisek WW – dlatego twierdzę, że obecna plebania nie jest budynkiem, w którym spał Napoleon]
Budowa szkoły
[Stara szkoła przy ulicy Sikorskiego]
W moich młodzieńczych latach (urodziłem się w roku 1814) wystarczał tutaj jeden budynek szkolny z dwiema klasami (jedną elementarną i jedną „rektorską”). Z czasem jednak liczba mieszkańców wzrosła tak, iż od tamtej pory podwoiła się, a w konsekwencji powstało stopniowo pięć klas szkolnych; z czego w ostatnim czasie trzy klasy wynajmowano w różnych prywatnych domach. Stało się więc pilną potrzebą stworzenie odpowiedniego lokalu szkolnego.
Przez wiele lat Królewski Rząd w Królewcu prowadził z magistratem pertraktacje w tej sprawie i nalegał, by gmina wzniosła celowy budynek szkolny; brakowało jednak funduszy. Wtedy w lesie miejskim pojawiła się wspomniana już nonnenraupe (gąsienica „mniszka”) i wskutek przerzedzenia lasu uzyskano bardzo znaczną sumę pieniędzy, dzięki której można było sprostać naciskom rządu i zaradzić długo odczuwanej potrzebie. Wymagane drewno zabrano z góry z lasu miejskiego, w najlepszej jakości.
Budynek wzniesiono według projektu Królewskiego Rządu w Królewcu, który magistratowi dawał też perspektywę znacznej dotacji do kosztów budowy z funduszy państwowych — lecz zdaje się, że na tej perspektywie miało się skończyć. Mimo to możemy się cieszyć, że byliśmy w stanie taki gmach wykonać, i z dumą możemy nań spoglądać, bo trudno będzie znaleźć małe miasto, które mogłoby się pochwalić podobną szkołą.
Imponuje ona zarówno wielkością, jak i piękną fasadą. Na pierwszym piętrze znajdują się przestronne sale lekcyjne — sześć klas; na drugim zaś mieszkania dla pięciu nauczycieli, po dwa pokoje z kuchnią.
Na froncie umieszczono napis „Stadtschule” wykonany złoconymi, niebieskimi literami ze szkła, co kosztowało 25 talarów. Grunt, na którym stoi budynek, był od mniej więcej pięćdziesięciu lat własnością miasta, był ogrodzony i służył administracji kasy miejskiej jako plac budowlany. Nie licząc drewna, budowa ta kosztowała miasto dziesięć tysięcy talarów.
Nowy ratusz
To niemal cudowne, że w tak krótkich latach udało się wznieść tak znaczące i kosztowne budowle. Tak oto przypadło to obecnemu pokoleniu (tak wiele!). Wojny z początku stulecia wysysały kraj, ludzie nie mieli nic na cele budowlane, a jednak w końcu — z powodu zniszczenia i zaniedbania — budynki takie jak kościół, plebania, szkoła i ratusz (które teraz albo zbudowaliśmy na nowo, albo od podstaw odnowiliśmy) powinny, miejmy nadzieję, wytrzymać co najmniej całe stulecie, o ile nie przeszkodzą w tym pożary — czego niech Bóg broni.
[dopisek WW – piękne słowa kronikarza poniżej!]
Obyście wy, którzy kiedyś będziecie stąpać po naszych prochach, zachowali o nas cichą pamięć. Wierzymy, że uczciwie pracowaliśmy nad tym, by naszą siedzibę, naszą ojczyzną małą — nasze miasto — coraz bardziej podnosić. Niech Landsberg wciąż i wciąż wyrasta ku nowemu rozkwitowi, a Bóg niech rozpościera nad nim swą opiekuńczą dłoń!!!
Spośród mężów, którzy w tym czasie szczególnie zasłużyli się dla podniesienia Landsbergu, wymieniam burmistrza Buchhorna, sprawującego urząd od roku 1852, po tym jak wcześniej przez dwanaście lat zarządzał kasą miejską; przewodniczącego rady miejskiej, kupca Augusta Reimera (już od piętnastu lat na tym ważnym urzędzie), kaznodzieję Holldacka oraz skarbnika miejskiego Krocszewsky’ego.
Zwłaszcza dwaj ostatni uczynili wiele dla sadzenia drzew i zakładania miejskich zieleńców.
Koronacja króla Wilhelma I (Krönung Königs Wilhelm I.)
W tym roku Wilhelm I wstąpił także na pruski tron królewski i został z wielkim przepychem koronowany 18 października w Królewcu. Na cześć tego dnia odbyły się i tutaj rozmaite uroczystości.