1846 Rozbudowa naszego ratusza
W roku 1846 przedsięwzięcie związane z budową nowego ratusza zostało szczęśliwie zrealizowane, a całą budowę oddano w przedsiębiorstwo (kontrakt) tutejszemu mistrzowi ciesielskiemu Wohlgebuthowi.
Wiosna tego roku ukazała wszędzie wielką klęskę i niedostatek, wywołane nieurodzajem z poprzedniego roku; szczególnie ziemniaki były – tu jak i gdzie indziej – dotknięte prawdziwą chorobą, co objawiało się tym, że bulwy w ziemi miały zgniłe plamy, podczas gdy ziele nad ziemią zdawało się uschnięte.
Przez brak tego podstawowego środka żywności nędza stała się szczególnie dotkliwa, tym bardziej że handel i rzemiosło niemal stanęły; niektórzy rzemieślnicy, jak np. kapelusznicy i sukiennicy, wskutek konkurencji z zewnątrz zeszli tu do roli zwykłych proletariuszy i szukają teraz jedynego zajęcia przy tutejszej budowie szosy (chausseebau), która – Bogu dzięki – w ogólności w znacznym stopniu przyczynia się do łagodzenia niedostatku.
Nędza żywnościowa. Dożywianie dla proletariatu
Troski rządu w ogólności w tym złym czasie nie dało się nie zauważyć: dzięki zaliczkom w zbożu na siew letni nawet uboższym właścicielom roli bardzo dopomożono, a o zajęcie i zarobek dla najuboższych zatroszczono się w sposób praktyczny, dostarczając im surowiec do przędzenia (zlecenia „na przędzę”).
Burmistrz Kischke, któremu z miejscowej władzy powierzono kierowanie tą formą opieki nad ubogimi, zyskał za to szczególną wdzięczność i otrzymał w związku z tym pochwalne pismo uznania od Królewskiego Rządu.
Lecz i zamożniejsi mieszkańcy miasta starali się – na ile mogli – zmniejszać niedolę potrzebujących: powstało stowarzyszenie, które ubogim miejscowym rozdawało bezpłatnie żywność.
Chorągiew strzelecka – dar Fryderyka Wilhelma IV. Poświęcenie przez pastora Torno (Eichhorn)
Dnia 2 czerwca tego roku miasto obchodziło rzadkie i piękne święto. Jego Królewska Mość król podarował bowiem mieszczaństwu – na pamiątkę zeszłorocznego jubileuszu bractwa strzeleckiego – nową, piękną chorągiew, która tego dnia została uroczyście poświęcona.
Na rynku wzniesiono w tym celu ołtarz, wokół którego strzelcy ustawili się w paradnym szyku; tam też przyjęli chorągiew z rąk pastora Torno, zwanego również Eichhorn, który – w zastępstwie chorego tutejszego pastora Bürtha – wygłosił mowę poświęcenia. Na uroczystości zgromadził się wielki tłum ludzi, a wszystko to odbyło się przy najpiękniejszej pogodzie.
Chorągiew jest malowana na czerwonym i jasnobłękitnym jedwabiu i przedstawia z jednej strony miejski herb, z drugiej królewskiego orła; bogatą ozdobą są złote frędzle, chwasty i pasmanteria.
Umundurowanie strzelców
Przy tej okazji należy jeszcze wspomnieć, że strzelcy wystąpili na to święto w całkiem nowych mundurach: w zielonym mundurowym surducie (Waffenrock) z czerwonymi wypustkami i białym kołnierzem, a jako nakrycie głowy nosili czapkę w tych samych barwach. Królewskie strzelanie (Königschießen) oraz bal w ogrodzie strzeleckim zakończyły uroczysty dzień poświęcenia chorągwi.
Z dniem 1 sierpnia tego roku prace przy rozpoczętej szosie w kierunku Iławy (Eilau) zostały tymczasowo wstrzymane, a robotników – z uwagi na bliskie żniwa – zwolniono, gdyż potem inne prace mogłyby dać ubogim zatrudnienie. Nadzieje na dobry urodzaj nadchodzącej jesieni znów okazały się płonne, a choroba ziemniaczana wystąpiła ponownie.
1847
Tak nadszedł trzeci rok niedostatku – 1847 – witany drżąco, między strachem a nadzieją. Wieczór dnia Nowego Roku przyniósł naszemu miastu, ku takiej rozpaczy, jeszcze przerażenie na dźwięk alarmu pożarowego: na przedmieściu Grünwälschen [w stronę Zielenicy] spłonął dom. Jednak szybka pomoc powstrzymała dalsze szerzenie się nieszczęścia.
Drożyzna żywności rosła z miesiąca na miesiąc; w maju i czerwcu płacono na tutejszym rynku za 1 scheffel (korzec) żyta 4 talary, pszenicy 6 talarów, grochu 5 talarów, ziemniaków [brak kwoty w tekście].
Do tego aż do kwietnia ubodzy prawie w ogóle nie mieli zarobku; dopiero wraz z lepszą porą roku ponownie podjęto budowę szosy iławskiej (Eylauer Chausseebau), dając proletariuszom zajęcie. Aby tym ludziom nieco ulżyć wobec wysokich cen żywności, Królewski Rząd dobroczynnie przysłał tu zboże, które oddaje się im w małych ilościach po mniej wygórowanych cenach.
Budowa ratusza
Nowy ratusz został w tym roku ukończony i już w trzeci dzień świąt Zesłania Ducha Świętego (tzw. trzeci dzień Zielonych Świątek) odbył się w jego sali pierwszy bal strzelecki.
Urządzenia przeciwpożarowe miasta zostały w tym roku powiększone i ulepszone przez zakup nowej, trzeciej sikawki (pompy). Ta nowa sikawka, niestety, krótko po sprowadzeniu miała sposobność sprawdzić swą dzielność, gdyż w nocy z 25 na 26 czerwca znów rozległ się w uszach śpiących obywateli okrzyk grozy: „Pożar!”. Stodoła na przedmieściu Grünwälschen [w stronę Zielenicy] stała w płomieniach, które wkrótce ogarnęły dwa stojące w pobliżu domy.
Bliskość wody w Mühlenfließ [Młynówka], zapał oddziałów gaśniczych i bezwietrzna pogoda – Bogu dzięki! – wkrótce powstrzymały ogień, tak że uratowano pobliskie chaty pasterskie kryte strzechą, wraz z całym szeregiem stodół stojących tuż za nimi.
Statuty zarządzenia ogniowego (regulamin pożarowy)
Aby w razie pożaru ratunek prowadzono z większym porządkiem niż dotąd, opracowano statuty, według których potrzebne oddziały gaśnicze dzieli się na trzy kompanie, z których każda składa się z czterech sekcji, pod dowództwem obywatelskiego porucznika.
Separacja pól miejskich (separacja gruntów) [reforma rolna]
Jako coś radosnego właściciele gruntów miejskich witają dobiegającą w tym roku końca separację pól, która dzięki pilnej pracy rządowego konduktora (inspektora) Grützla zaszła już tak daleko, że posiadaczom ziemi wyznacza się nowe plany i można mieć nadzieję, iż w przyszłym roku każdy będzie mógł uprawiać nowe pola bez przeszkód.
Widoki na urodzaj są zresztą w tym roku pomyślne: zasiewy stoją wszędzie raźno, a sprzyjająca pogoda pozwala oczekiwać wielkiego błogosławieństwa żniw. Oby Bóg zechciał nam je po tak ponurych czasach łaskawie zesłać!
Pożar stodół przy Töpferteich (Stawie Garncarskim)
W nocy z 1 na 2 grudnia miasto znów dotknęło wielkie nieszczęście pożarowe (w tym roku był to już trzeci pożar). Na grobli stawu Töpferteich około godziny 4 rano stała w jasnych płomieniach stodoła, a gwałtowny wiatr z północnego zachodu, niestety, szydził z ludzkiej pomocy. W krótkim czasie 16 stodół wraz z całymi zapasami zboża właścicieli legło w popiele.
Podejrzewa się umyślne podpalenie i pewien podejrzany osobnik został aresztowany. Niedawno też jeden z tutejszych mieszkańców, który był podejrzewany o wzniecenie pożaru z roku 1838, dobrowolnie wyznał, że istotnie był wówczas sprawcą, i teraz odpokutowuje swój haniebny czyn w więzieniu.
@obserwujący @liderzy wśród fanów