Warto porównać najpierw opłaty za śmieci w gminie miejskiej i wiejskiej, a potem jeszcze raz spokojnie przeanalizować tę „dogłębną analizę” pani Katarzyny – jej wykresy i to słynne „generowanie kosztów”.
Pamiętam bardzo dobrze, jak to wyglądało w praktyce: drożało paliwo – opłaty za śmieci szły w górę. Paliwo taniało – opłaty już w dół nie spadały. Jakieś dwa lata temu zmniejszono częstotliwość odbioru odpadów, niby po to, żeby podwyżka była mniejsza. Podwyżka i tak była. Minął rok – ceny znowu w górę, a do tego miasto dorzuciło jeszcze ok. 700 tysięcy złotych dopłaty.
Wprowadzono też miejskie (osiedlowe) kompostowniki, żeby było mniej bio w systemie. Ludzie z domków jednorodzinnych zwożą tam trawę, gałęzie i resztki z ogrodów, a miasto odbiera to własnymi siłami raz na dwa miesiące. Miało być taniej – dalej jest drożej.
Jednocześnie słyszymy, że to właśnie osiedla domków jednorodzinnych „generują takie koszty”, bo produkują dużo bio i popiołu, więc przez nich system jest tak drogi. I jeszcze trzeba dołożyć kolejne 300 tysięcy z budżetu miasta. Efekt? Kolejne 10 złotych w górę. Ja za nas dwoje będę płacił już 104 zł miesięcznie.
Mam proste pytanie do pani Katarzyny: czy w swoich prognozach i analizach uwzględniła fakt, że od 2026 roku będzie funkcjonował system kaucyjny? Skoro część plastiku i szkła po prostu zniknie z „tradycyjnych” odpadów, to powinno to mieć wpływ na bilans ilości śmieci wywożonych z miasta, a tym samym na koszty. Czy ten fakt pojawił się w tych szczegółowych tabelkach i wykresach, czy jednak nie?
Skoro miejskie „boxy śmietnikowe” na osiedlach bloków są takie świetne, to może warto pójść krok dalej i postawić punkty wstępnej segregacji również na osiedlach domków jednorodzinnych.
Propozycja jest prosta:
– punkt otwierany przez pracownika UM w czwartek i piątek, przed sobotnim odbiorem odpadów,
– mieszkańcy przynoszą tam worki z plastikiem, szkłem i bio,
– w sobotę śmieciarka zabiera wszystko z jednego punktu.
I tak dziś trzymamy śmieci na posesjach od dwóch tygodni do miesiąca, zanim ktoś je odbierze. Może więc, zamiast opowiadać, że to „domki generują koszty”, warto naprawdę poszukać rozwiązań, które zmniejszą liczbę kursów śmieciarki i realnie obniżą koszty systemu, zamiast tylko co rok podnosić stawki.
———
Imię i nazwisko zastrzeżone do wiadomości redakcji