Samorząd

Gdy konkret zamienia się w ogólnik — o transparentności po górowsku

2 października złożyłem do Urzędu Miasta Górowo Iławeckie wniosek o udostępnienie informacji publicznej. Sprawa była prosta: chciałem dowiedzieć się, co konkretnie udało się zrealizować z planowanych w „Strategii rozwoju społeczno-gospodarczego Gminy Miejskiej Górowo Iławeckie do roku 2030” działań. Zadałem dziewięć precyzyjnych pytań (załączone zdjęcie).

W odpowiedzi otrzymałem dokument, który z pozoru brzmi poważnie i urzędowo, lecz w istocie niewiele mówi. Urząd potwierdza, że „realizuje cele Strategii w sposób etapowy i planowy”, wymienia kilka ogólnych inwestycji z ostatnich lat — remont ratusza, modernizację szkoły, przebudowę ulic — i dodaje, że z PGNiG „prowadzono rozmowy” w sprawie muzeum gazownictwa. Tyle.

Nie dowiedziałem się jednak, co dzieje się z wieżą ciśnień, czy dworzec doczeka się nowej funkcji, na jakim etapie jest dawne kino, czy zaplecze festiwalowe i plaża miejska w ogóle powstaną. W piśmie nawet przyznano, że część tych zadań „nie została ujęta w budżecie na rok 2025” — ale bez słowa wyjaśnienia, dlaczego i co dalej.

Linki do wniosku i odpowiedzi w pdf umieszczam w komentarzu.

To typowy przykład, jak władza lokalna potrafi unikać konkretu. Zamiast prostych faktów — deklaracje o „ciągłości działań”, „spójności z celami Strategii” i „analizie możliwości finansowych”. To język, który dobrze brzmi w urzędowych sprawozdaniach, lecz niewiele wnosi do debaty publicznej. Mieszkańcy mają prawo wiedzieć, co rzeczywiście się dzieje z inwestycjami, które finansują ze swoich podatków.

Prawo do informacji publicznej to nie przywilej dociekliwych, ale fundament przejrzystego samorządu. Udzielanie wymijających, ogólnikowych odpowiedzi podważa zaufanie obywateli i utrwala przekonanie, że strategia rozwoju to tylko dokument „na półkę”.

Transparentny urząd to taki, który potrafi mówić językiem konkretów: co zrobiono, ile to kosztowało, kto był wykonawcą i co jeszcze jest planowane. Nie wymaga to ani wielkich nakładów, ani skomplikowanych raportów — wystarczy dobra wola i szacunek wobec mieszkańców, którzy chcą wiedzieć, na co idą ich pieniądze.

Jeśli miasto rzeczywiście pragnie być częścią sieci Cittaslow — ruchu promującego zrównoważony rozwój, otwartość i dialog z obywatelami — warto zacząć od podstaw. Od uczciwego informowania. Bo rozwój lokalny nie mierzy się liczbą strategii, lecz zaufaniem tych, którzy w tym mieście żyją.

Ciąg daszy nastąpi, wystąpiłem bowiem z wnioskiem o uzupełnienie odpowiedzi.

@obserwujący @liderzy wśród fanów

Oryginalny post na Facebooku

AUTOR

Wojciech Wolański

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *