Odc. 2. To ludzie tworzą miejsca
Uchwałą można powołać spółdzielnię. Można napisać statut, biznesplan, zdobyć pieniądze i przygotować lokal. Ale żeby powstało miejsce, do którego ludzie chcą wracać, potrzeba jeszcze ludzi. Ludzi z pasją i sercem.
W historii Spółdzielni Socjalnej „Tradycja” jedną z takich osób od samego początku jest Katarzyna Dub.
Jej przygoda z górowską gastronomią zaczęła się jeszcze zanim powstała spółdzielnia. Dub wraca z Irlandii, gdzie przez kilka lat pracuje w gastronomii. Wybuch pandemii sprawia, że zostaje w Polsce dłużej, niż początkowo planuje. Ostatecznie decyduje się pozostać w kraju.
W tym czasie w miejskim przedszkolu potrzebny jest kucharz. Katarzynę Dub poleca Agnieszka Gorzycka, jej krewna. Jak wspomina Dub, burmistrz wcześniej jej osobiście nie znał – propozycja pracy pojawia się właśnie dzięki tej rekomendacji. Tak, jeszcze przed powstaniem „Tradycji”, zaczyna się jej praca w kuchni przedszkolnej.
Katarzyna Dub ma wykształcenie gastronomiczne, ale kiedy pytam ją, skąd właściwie bierze się jej zamiłowanie do kuchni, szkołę traktuje niemal jak formalność.
„Ja od dziecka kocham gotować. To we mnie siedzi całe życie. Tak naprawdę szkoła to dla mnie dodatek. Gotuję zawsze, od małego. Z babcią, z mamą.”
Dla niej gotowanie nie jest po prostu zawodem, tylko pasją.
Kiedy powstaje Spółdzielnia Socjalna „Tradycja”, Dub jest w niej od samego początku jako szefowa kuchni. Zespół liczy wtedy pięć osób. Spółdzielnia zaczyna działać w miejscu dawnej kuchni przedszkolnej, a gastronomia szybko staje się jej najbardziej rozpoznawalną działalnością.
Z czasem powstaje jednak coś więcej niż miejsce, w którym wydaje się obiady. „Tradycja” nabiera własnego charakteru – jest domowo, ciepło, bez restauracyjnego zadęcia. Kwiaty, stare meble, dekoracje i przede wszystkim jedzenie, które ma smakować tak, jakby przygotowywano je dla własnej rodziny.
Dub mówi o tym bardzo prosto:
„Klient czuje, co ma na talerzu. Ja to uwielbiam po prostu. Kocham patrzeć, jak ludzie jedzą i się uśmiechają przy tym posiłku. To dla mnie wszystko warte każdego pieniądza. To jest bajka dla mnie.”
Ta filozofia dotyczy również żywienia dzieci. Nie chodzi o to, żeby było szybko i najłatwiej. Są własnoręcznie lepione pierogi i pyzy, smażone placuszki, pieczone na miejscu ciasta. Dub podkreśla, że nie chce opierać kuchni na gotowych mrożonych produktach. Szuka też lokalnych dostawców.
„Wszystko robiliśmy tutaj, na miejscu. Przedszkole karmiliśmy od serducha – takiego domowego, prawdziwego.”
I dodaje: „My tutaj się nie bawiliśmy w jakieś byle co.”
To podejście zaczyna przynosić efekty. Stołówkę poznają nie tylko mieszkańcy Górowa Iławeckiego. Pojawiają się osoby przejezdne, klienci z Lidzbarka Warmińskiego, a nawet – jak opowiada Dub – klienci z Gdańska.
„Mieliśmy takie przypadki, że przyjeżdżali specjalnie z Gdańska do nas na obiad, bo jedli raz i stwierdzili, że warto przyjechać.”
W 2023 roku, kiedy Piotr Baczewski kończy pełnienie funkcji prezesa, sam określa „Tradycję” jako „solidną i cenioną firmę społeczną” i życzy jej dalszego rozwoju.
I rzeczywiście – „Tradycja” ma już wtedy coś, czego nie da się stworzyć uchwałą ani kupić za dotację. Bo budynek jest tylko budynkiem, kuchnia tylko pomieszczeniem, a stoły tylko meblami.
To ludzie tworzą miejsca.







